Andrzej Dąbrowski na tle roślin i kwiatów – autor projektu Kwiaciarniane Ewolucje

Kwiaciarniane Ewolucje – nie trzydniowa rewolucja, ale trzy miesiące prawdziwych zmian!

Andrzej DąbrowskiWF

Można w trzy dni odmienić wygląd kwiaciarni. Wymienić meble, przemalować ściany, przygotować efektowną ekspozycję, uporządkować wnętrze i stworzyć miejsce, które zachwyci klientów. Można nawet nagrać spektakularny film pokazujący, jak zaniedbana kwiaciarnia zmienia się w piękny salon florystyczny. Tylko co z tego, jeżeli po kilku miesiącach właściciel nadal będzie pracował po kilkanaście godzin dziennie, sprzedaż nie wzrośnie, koszty pozostaną zbyt wysokie, a na firmowym koncie wciąż będzie brakowało pieniędzy?

Czy naprawdę o taką zmianę chodzi?

Od ponad 30 lat wspólnie z żoną Moniką prowadzimy działalność gospodarczą w różnych sektorach branży kwiatowej. Jestem również magistrem Akademii Ekonomicznej, z wykształceniem w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem. Dzięki temu od początku swojej drogi zawodowej miałem możliwość łączenia wiedzy ekonomicznej i teorii zarządzania z codzienną praktyką prowadzenia naszych firm. Przez te wszystkie lata przekonałem się jednak, że nawet najlepsza wiedza akademicka nie zastąpi doświadczenia zdobywanego podczas podejmowania rzeczywistych decyzji biznesowych, podobnie jak wieloletnia praktyka nie zwalnia przedsiębiorcy z potrzeby nieustannego uczenia się, analizowania wyników i dostosowywania firmy do zmieniających się warunków.

W tym czasie obserwowałem powstawanie i zamykanie kwiaciarni, zmieniające się zwyczaje zakupowe, rozwój nowych kanałów sprzedaży i coraz większe wyzwania, przed którymi stają przedsiębiorcy. Sam również popełniłem wiele błędów, podejmowałem nietrafione decyzje, przeprowadzałem zmiany organizacyjne i wielokrotnie musiałem dostosowywać swoje firmy do nowych warunków.

Nauczyłem się jednego: w biznesie najtrudniej jest zmienić nie to, co widać, ale to, czego na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy.

Można mieć piękną kwiaciarnię i nie zarabiać pieniędzy. Można mieć doskonałych florystów i tracić klientów. Można osiągać coraz większe obroty i jednocześnie pogarszać sytuację finansową przedsiębiorstwa. Można wreszcie prowadzić firmę przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i nigdy nie znaleźć czasu, aby spokojnie przeanalizować, czy sposób jej funkcjonowania nadal odpowiada rzeczywistości.

Dlatego od pewnego czasu chodzi mi po głowie pomysł nowego projektu, który chciałbym zrealizować w ramach Akademii Florysty. Nazwałem go „Kwiaciarniane Ewolucje”.

Nie interesuje mnie trzydniowa rewolucja, po której wszyscy będą zachwycać się zdjęciami przed i po. Chciałbym zaproponować coś znacznie trudniejszego, ale moim zdaniem również znacznie bardziej wartościowego: trzy miesiące wspólnej pracy nad rzeczywistym funkcjonowaniem kwiaciarni. Pracy, która rozpocznie się od poznania przedsiębiorstwa i zrozumienia jego problemów, następnie przejdzie w etap konkretnych działań, a zakończy się analizą rezultatów. Bez obiecywania cudów, bez gotowych recept i bez udawania, że wszystkie problemy można rozwiązać w ciągu kilku dni.

Andrzej i Monika Dąbrowscy w otoczeniu kwiatów, Monika trzyma bukiet fioletowych i różowych kwiatów.
Andrzej i Monika Dąbrowscy – od ponad 30 lat wspólnie prowadzą przedsiębiorstwa w branży kwiatowej. Doświadczenia te stały się inspiracją dla projektu „Kwiaciarniane Ewolucje”.

Piękna kwiaciarnia nie zawsze oznacza dobrze prosperujące przedsiębiorstwo

Wyobraźmy sobie kwiaciarnię, która funkcjonuje od kilku, kilkunastu, a może nawet kilkudziesięciu lat. Ma swoich stałych klientów, rozpoznawalną nazwę, doświadczonych pracowników i właściciela, który zna branżę od podszewki. Kwiaty przyjeżdżają, bukiety powstają, klienci kupują, zamówienia są realizowane. Codziennie jest mnóstwo pracy, a przed najważniejszymi świętami kwiatowymi często brakuje nawet czasu na spokojne zjedzenie obiadu. Na pierwszy rzut oka wszystko działa, ale czy to wystarczy, aby uznać, że przedsiębiorstwo funkcjonuje dobrze?

Czy właściciel wie, na których produktach rzeczywiście zarabia? Czy zna rentowność swojej działalności i potrafi określić, jaką część przychodów pochłaniają straty związane z niesprzedanymi kwiatami? Czy regularnie analizuje średnią wartość transakcji, koszty zatrudnienia, efektywność działań marketingowych i możliwości zwiększenia sprzedaży? A może wszystkie te informacje gdzieś istnieją, w dokumentach księgowych, systemie sprzedażowym czy codziennych notatkach, ale nikt nie ma czasu ich zebrać, porównać i wyciągnąć z nich wniosków?

Z mojego doświadczenia wynika, że wielu właścicieli kwiaciarni doskonale zna się na kwiatach, potrafi tworzyć wyjątkowe kompozycje i ma ogromną wiedzę o potrzebach swoich klientów. Jednocześnie znacznie mniej czasu poświęca na analizowanie przedsiębiorstwa jako organizacji gospodarczej. Nie zawsze wynika to z braku wiedzy. Częściej z nadmiaru codziennych obowiązków, wieloletnich przyzwyczajeń i przekonania, że skoro firma działa od dawna, to wypracowany sposób postępowania musi być właściwy.

Tymczasem rynek nie stoi w miejscu. Zmieniają się klienci, koszty, konkurencja, technologie i kanały sprzedaży. To, co przynosiło dobre rezultaty dziesięć lat temu, dzisiaj może wymagać gruntownej weryfikacji. Czasami przedsiębiorca dostrzega te zmiany, ale nie wie, od czego rozpocząć dostosowywanie swojej firmy. Innym razem ma wiele pomysłów, lecz próbuje realizować je wszystkie jednocześnie, co prowadzi do chaosu, niepotrzebnych wydatków i zmęczenia całego zespołu.

Właśnie dlatego chciałbym, aby „Kwiaciarniane Ewolucje” rozpoczynały się od czegoś, na co w codziennej działalności tak często brakuje czasu: spokojnego, rzeczowego spojrzenia na przedsiębiorstwo, jego aktualną sytuację oraz możliwości dalszego rozwoju.

Nie przyjadę do kwiaciarni z gotową receptą na sukces

Przez lata prowadzenia szkoleń „Kwitnące Przedsiębiorstwo” wielokrotnie przekonywałem uczestników, że nie istnieje jeden uniwersalny model dobrze prosperującej kwiaciarni. Inaczej funkcjonuje niewielka kwiaciarnia osiedlowa, inaczej salon florystyczny w centrum dużego miasta, a jeszcze inaczej przedsiębiorstwo realizujące zamówienia internetowe, obsługujące klientów biznesowych czy zajmujące się florystyką ślubną i eventową. Każda z tych firm ma inne możliwości, ograniczenia, strukturę kosztów i oczekiwania klientów, dlatego rozwiązanie, które doskonale sprawdza się w jednym miejscu, może okazać się zupełnie nieprzydatne w innym.

Nie chciałbym więc rozpoczynać nowego projektu od listy zmian, które według mnie należy wprowadzić. Najpierw zamierzam poznać ludzi tworzących daną firmę, porozmawiać z właścicielem o jego planach, ambicjach, problemach i oczekiwaniach. Chciałbym zrozumieć, dlaczego prowadzi przedsiębiorstwo właśnie w taki sposób, co uważa za swój największy sukces, a co chciałby zmienić, gdyby miał odpowiednie możliwości. Równie ważne będzie poznanie opinii pracowników, którzy każdego dnia kontaktują się z klientami, przygotowują zamówienia i często dostrzegają problemy niewidoczne z perspektywy właściciela.

Dopiero na tej podstawie wspólnie przyjrzymy się liczbom, organizacji pracy, ofercie, polityce cenowej, zakupom, ekspozycji, marketingowi i relacjom z klientami. Wykorzystamy między innymi analizę SWOT, którą od wielu lat stosuję również przy podejmowaniu decyzji dotyczących własnej działalności. Pozwoli nam ona uporządkować informacje o mocnych i słabych stronach przedsiębiorstwa oraz zidentyfikować szanse i zagrożenia wynikające ze zmian zachodzących na rynku.

Nie chodzi jednak o przygotowanie kolejnego dokumentu, który po zakończeniu spotkania trafi do szuflady. Celem będzie wyciągnięcie praktycznych wniosków i wskazanie tych obszarów, w których zmiany mogą przynieść największe korzyści. Być może okaże się, że kwiaciarnia potrzebuje poprawy ekspozycji, ale równie dobrze największy problem może tkwić w kalkulacji cen, organizacji pracy, niewłaściwym planowaniu zakupów albo sposobie prowadzenia rozmów sprzedażowych. Możliwe również, że firma ma znacznie większy potencjał, niż przypuszcza jej właściciel, lecz dotychczas nie potrafiła go wykorzystać.

Zanim zaczniemy zmieniać kwiaciarnię, musimy wiedzieć, dlaczego chcemy ją zmieniać i co właściwie zamierzamy osiągnąć.

Andrzej Dąbrowski siedzący w fotelu w otoczeniu roślin, kwiatów i dekoracji florystycznych.
Andrzej Dąbrowski – ponad 30 lat doświadczenia w biznesie florystycznym. W projekcie „Kwiaciarniane Ewolucje” najważniejsze będzie połączenie wiedzy, praktyki i indywidualnego podejścia do każdej kwiaciarni.

Pierwszy miesiąc – diagnoza, analiza i wspólne wyciąganie wniosków

Wiem, że w naszej branży lubimy działać. Kiedy pojawia się problem, najczęściej chcemy natychmiast go rozwiązać. Kiedy spada sprzedaż, organizujemy promocję. Kiedy klienci nie kupują określonych produktów, zmieniamy ekspozycję. Kiedy konkurencja oferuje tańsze bukiety, zastanawiamy się nad obniżeniem cen. Tymczasem bardzo często próbujemy w ten sposób ograniczyć skutki problemu, nie poznając jego rzeczywistych przyczyn.

Spadek sprzedaży może przecież wynikać ze zmiany zachowań klientów, niewłaściwej oferty, słabej obsługi, niedopasowanych godzin otwarcia lub wielu innych czynników. Obniżenie cen może zwiększyć liczbę transakcji, ale jednocześnie doprowadzić do pogorszenia rentowności. Intensywniejsza reklama może przyciągnąć nowych klientów, ale jeżeli firma nie potrafi prawidłowo kalkulować kosztów albo sprawnie realizować zamówień, większa sprzedaż niekoniecznie przełoży się na większy zysk.

Dlatego pierwszy miesiąc „Kwiaciarnianych Ewolucji” chciałbym poświęcić przede wszystkim na diagnozę. Wspólnie z właścicielem i jego zespołem przeanalizujemy sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa, spróbujemy zidentyfikować najważniejsze problemy i odnaleźć niewykorzystane możliwości. Będziemy przyglądać się codziennej pracy, zachowaniom klientów, strukturze oferty, kosztom, stratom oraz rozwiązaniom organizacyjnym, które przez lata stały się czymś oczywistym, chociaż niekoniecznie nadal są najlepsze.

Nie chciałbym przy tym ograniczać się wyłącznie do tego, co funkcjonuje niewłaściwie. Często znacznie większe korzyści przynosi rozwijanie mocnych stron przedsiębiorstwa niż nieustanne koncentrowanie się na jego słabościach. Jeżeli kwiaciarnia ma wyjątkowo lojalnych klientów, bardzo dobrych florystów, świetną lokalizację lub rozpoznawalną markę, powinniśmy zastanowić się, w jaki sposób jeszcze lepiej wykorzystać te atuty.

Efektem pierwszego miesiąca powinien być konkretny plan działania, przygotowany wspólnie z właścicielem. Nie lista kilkudziesięciu pomysłów, które prawdopodobnie nigdy nie zostaną zrealizowane, lecz kilka najważniejszych zmian, z określonymi priorytetami, harmonogramem i oczekiwanymi rezultatami. Właściciel powinien nie tylko wiedzieć, co zamierzamy zmienić, ale przede wszystkim rozumieć, dlaczego proponujemy takie działania i po czym poznamy, że przynoszą one oczekiwane efekty.

Drugi miesiąc – od analizy do konkretnych działań

Sama wiedza o problemach przedsiębiorstwa nie sprawi, że zacznie ono lepiej funkcjonować. Możemy przygotować najbardziej szczegółowy raport, trafnie zidentyfikować wszystkie słabości i zaproponować doskonałe rozwiązania, ale jeżeli nie przełożymy tego na codzienne działania, po kilku tygodniach wszystko wróci do poprzedniego stanu. Właśnie dlatego drugi miesiąc projektu chciałbym przeznaczyć na praktyczne wdrażanie wcześniej uzgodnionych zmian.

Jeżeli okaże się, że kwiaciarnia ma problem z rentownością, zajmiemy się kalkulacją cen, strukturą kosztów, sposobem planowania zakupów i gospodarowania kwiatami. Jeżeli analiza wykaże, że klienci rzadko decydują się na droższe kompozycje lub produkty dodatkowe, popracujemy nad ofertą, prezentacją bukietów i umiejętnościami sprzedażowymi pracowników. Jeśli największym wyzwaniem będzie organizacja pracy, przyjrzymy się podziałowi obowiązków, planowaniu zamówień, komunikacji w zespole i rozwiązaniom pozwalającym ograniczyć codzienny chaos.

Możliwe, że część zmian będzie dotyczyła również wyglądu kwiaciarni, sposobu ekspozycji, aranżacji witryny lub prezentowania gotowych bukietów. Nie wykluczam nawet większej metamorfozy wizualnej, jeżeli wcześniejsza analiza wykaże, że jest ona uzasadniona i może przynieść wymierne korzyści. Chciałbym jednak, aby takie działania wynikały z rzeczywistych potrzeb przedsiębiorstwa, a nie wyłącznie z chęci przygotowania efektownych zdjęć.

W zależności od zidentyfikowanych problemów wyobrażam sobie również współpracę z innymi specjalistami. Mogliby to być eksperci zajmujący się sprzedażą, marketingiem, organizacją pracy, ekspozycją produktów czy florystyką. Nie chodzi jednak o stworzenie dużego zespołu doradców, którzy będą proponowali kolejne rozwiązania bez uwzględnienia możliwości finansowych i organizacyjnych konkretnej kwiaciarni. Chciałbym korzystać z takiej wiedzy wtedy, kiedy rzeczywiście będzie potrzebna, a proponowane zmiany będzie można wprowadzić w codziennej działalności.

Najważniejsze jest dla mnie aktywne uczestnictwo właściciela i pracowników. Nie wyobrażam sobie projektu, w którym eksperci przyjeżdżają, wykonują całą pracę, przygotowują piękną ekspozycję, reorganizują przestrzeń i wyjeżdżają, pozostawiając zespół z rozwiązaniami, których nikt nie potrafi później samodzielnie utrzymać. Chciałbym, aby uczestnicy rozumieli sens zmian, zdobywali nowe umiejętności, uczyli się samodzielnie oceniać rezultaty i stopniowo przejmowali odpowiedzialność za dalszy rozwój przedsiębiorstwa.

Nie chcę przez trzy miesiące prowadzić kwiaciarni za jej właściciela. Chciałbym natomiast na pewien czas stać się częścią jego zespołu, poznać przedsiębiorstwo nie tylko z perspektywy konsultanta, który obserwuje i analizuje, ale również osoby uczestniczącej w codziennej pracy. Wyobrażam sobie, że przejdę przez wszystkie najważniejsze stanowiska i obszary funkcjonowania firmy. Zacznę od zaopatrzenia, uczestnicząc w planowaniu i realizacji zakupów, przyjrzeniu się sposobowi zamawiania kwiatów, ich przyjmowania, przechowywania i przygotowywania do sprzedaży. Następnie chciałbym popracować na zapleczu, obserwować organizację codziennych obowiązków, a także towarzyszyć florystom podczas przygotowywania kompozycji i obsługi klientów. Nie zamierzam ograniczać się do obserwacji. Tam, gdzie będzie to potrzebne, chciałbym również pomagać, rozmawiać z pracownikami, poznawać ich sposób myślenia i wspólnie poszukiwać rozwiązań, które ułatwią im pracę.

Na końcu chciałbym na krótko wejść w rolę menedżera kwiaciarni, oczywiście za zgodą i we współpracy z właścicielem. Spojrzeć na przedsiębiorstwo z perspektywy osoby odpowiedzialnej za organizację pracy całego zespołu, planowanie zadań, podejmowanie bieżących decyzji i kontrolowanie wyników. Jestem przekonany, że dopiero takie doświadczenie pozwoli mi naprawdę zrozumieć, jak funkcjonuje konkretna firma, dostrzec problemy niewidoczne podczas zwykłej konsultacji i zaproponować rozwiązania dopasowane do jej rzeczywistych możliwości. Nie chcę przychodzić z zewnątrz i mówić ludziom, jak mają pracować, nie poznawszy wcześniej warunków, w jakich wykonują swoje obowiązki. Chcę przez pewien czas pracować razem z nimi, korzystać z ich doświadczeń i dzielić się własnymi. A wszystko po to, aby po zakończeniu projektu właściciel i jego zespół potrafili samodzielnie, skuteczniej i bardziej świadomie prowadzić swoje przedsiębiorstwo.

Florystki pracujące przy tworzeniu kompozycji kwiatowych w kwiaciarni.
Drugi miesiąc „Kwiaciarnianych Ewolucji” to czas przechodzenia od analizy do konkretnych działań, wspólnej pracy z zespołem i wdrażania rozwiązań w codziennym funkcjonowaniu kwiaciarni.

Trzeci miesiąc – mierzymy efekty i słuchamy opinii

Trzeci miesiąc będzie prawdopodobnie najbardziej interesującym etapem całego przedsięwzięcia, ponieważ właśnie wtedy zaczniemy sprawdzać, czy nasze pomysły rzeczywiście przełożyły się na poprawę funkcjonowania kwiaciarni. Nie chciałbym kończyć „Kwiaciarnianych Ewolucji” uroczystym przecięciem wstęgi, wspólnym zdjęciem i gratulacjami. Wolałbym usiąść ponownie z właścicielem, wrócić do diagnozy przygotowanej na początku współpracy i porównać ją z aktualną sytuacją przedsiębiorstwa.

Jeżeli pracowaliśmy nad zwiększeniem średniej wartości transakcji, sprawdzimy, jak zmienił się ten wskaźnik. Jeśli naszym celem było ograniczenie strat związanych z niesprzedanymi kwiatami, porównamy ich wartość. Jeżeli wprowadzaliśmy nowe zasady organizacji pracy, porozmawiamy z zespołem o tym, czy rzeczywiście ułatwiły wykonywanie codziennych obowiązków. W przypadku zmian dotyczących marketingu ocenimy nie tylko liczbę publikacji czy zasięgi w mediach społecznościowych, ale przede wszystkim to, czy przełożyły się one na zainteresowanie ofertą, zapytania i zamówienia.

Oczywiście trzy miesiące to stosunkowo krótki okres w działalności przedsiębiorstwa, szczególnie w branży tak sezonowej jak florystyka. Na sprzedaż wpływają święta kwiatowe, pogoda, zmieniające się potrzeby klientów oraz wydarzenia, na które przedsiębiorca nie ma bezpośredniego wpływu. Nie wystarczy więc stwierdzić, że w czasie trwania projektu wzrosły obroty, aby ogłosić sukces. Trzeba jeszcze zastanowić się, czy rzeczywiście był to rezultat wprowadzonych zmian, czy może efekt sezonowości albo innych okoliczności.

Dlatego zależy mi na analizowaniu różnych wskaźników, a nie tylko wartości sprzedaży. W przedsiębiorstwie liczy się przecież nie to, ile pieniędzy przechodzi przez kasę, ale również to, ile pozostaje po pokryciu wszystkich kosztów. Wartość przychodów, marża, straty, wydajność pracy i rentowność powinny tworzyć wspólny obraz sytuacji finansowej firmy, który pozwoli podejmować bardziej świadome decyzje.

Równie ważne będą jednak opinie ludzi. Chciałbym dowiedzieć się, jak wprowadzone zmiany ocenia właściciel, czy pracownicy dostrzegają poprawę organizacji pracy i czy klienci zauważają różnicę w jakości obsługi lub atrakcyjności oferty. Nie wszystkie wartościowe rezultaty da się przecież przedstawić w arkuszu kalkulacyjnym. Czasami ogromną korzyścią może być ograniczenie stresu, bardziej sprawiedliwy podział obowiązków, poprawa komunikacji w zespole albo odzyskanie przez właściciela kilku godzin tygodniowo.

Nie zakładam również, że wszystkie wdrożone rozwiązania okażą się skuteczne. Niektóre mogą przynieść znacznie mniejsze rezultaty, niż przewidywaliśmy, inne będą wymagały korekty, a część być może trzeba będzie całkowicie odrzucić. Nie traktowałbym tego jednak jako porażki projektu. W biznesie równie ważne jak znajdowanie dobrych rozwiązań jest umiejętne rozpoznawanie tych, które w konkretnych warunkach po prostu się nie sprawdzają.

Bez lukrowania rzeczywistości – chciałbym pokazać prawdziwą kwiaciarnię

Jednym z najważniejszych założeń „Kwiaciarnianych Ewolucji” ma być autentyczność. Nie interesuje mnie tworzenie historii, w której na początku wszystko funkcjonuje źle, następnie pojawia się grupa ekspertów, a po trzech miesiącach przedsiębiorstwo staje się idealnie zarządzaną, niezwykle rentowną kwiaciarnią, której właściciel nie ma już żadnych problemów. Tak nie wygląda rzeczywistość prowadzenia działalności gospodarczej, a osoby mające doświadczenie w naszej branży doskonale o tym wiedzą.

Chciałbym dokumentować przebieg całego projektu, pokazując nie tylko najważniejsze decyzje i wprowadzane rozwiązania, lecz także pojawiające się wątpliwości, trudności i różnice zdań. Oczywiście z poszanowaniem prywatności uczestników oraz poufności informacji dotyczących przedsiębiorstwa. Zależy mi na tym, aby inni właściciele kwiaciarni mogli obserwować ten proces, wyciągać własne wnioski i zastanawiać się, które rozwiązania mogliby zastosować w swoich firmach.

Wyobrażam sobie krótkie materiały filmowe, rozmowy z właścicielem i pracownikami, zdjęcia dokumentujące poszczególne etapy oraz publikacje wyjaśniające, dlaczego zdecydowaliśmy się na określone działania. Nie chodzi jednak o produkcję kolejnego programu rozrywkowego, w którym najważniejsze są emocje, zaskoczenie i efekt końcowy. Chciałbym stworzyć wartościowy materiał edukacyjny, pozwalający zobaczyć, jak naprawdę wygląda proces zmian w małym przedsiębiorstwie.

Szczególnie cenne byłyby opinie samego właściciela, zbierane nie tylko po zakończeniu projektu, ale również podczas jego realizacji. Czy diagnoza pokazała mu problemy, których wcześniej nie dostrzegał? Czy potrafił zaakceptować wszystkie proponowane rozwiązania? Które zmiany okazały się najtrudniejsze, a które przyniosły największą satysfakcję? Czy po trzech miesiącach inaczej patrzy na swoją firmę i jej przyszłość?

Chciałbym również, abyśmy po pewnym czasie wrócili do uczestniczącej w projekcie kwiaciarni i sprawdzili, co pozostało z wprowadzonych zmian. Bo prawdziwym sprawdzianem skuteczności doradztwa nie jest to, jak przedsiębiorstwo funkcjonuje w ostatnim dniu współpracy, lecz czy kilka miesięcy później właściciel i jego zespół nadal korzystają z wypracowanych rozwiązań.

Andrzej Dąbrowski trzymający duży bukiet bordowych hortensji w otoczeniu kwiatów w kwiaciarni.
Andrzej Dąbrowski – pomysłodawca „Kwiaciarnianych Ewolucji”. Projekt ma pokazywać autentyczne doświadczenia przedsiębiorców, codzienną pracę kwiaciarni oraz rzeczywiste efekty wprowadzanych zmian.

Czy Kwiaciarniane Ewolucje są potrzebne tylko kwiaciarniom mającym problemy?

Absolutnie nie chciałbym, aby ten projekt był kojarzony wyłącznie z ratowaniem firm znajdujących się w trudnej sytuacji. Uważam, że równie interesująca może być współpraca z kwiaciarnią, która funkcjonuje dobrze, ma stałych klientów, osiąga przyzwoite wyniki finansowe i zatrudnia doświadczonych pracowników, ale jej właściciel od pewnego czasu czuje, że przedsiębiorstwo przestało się rozwijać.

Może prowadzić firmę od kilkunastu lat, znać doskonale lokalny rynek i mieć wiele pomysłów, których nigdy nie udało się zrealizować. Być może zastanawia się nad otwarciem kolejnej kwiaciarni, rozwojem sprzedaży internetowej, poszerzeniem oferty, inwestowaniem w nowoczesne technologie lub rozpoczęciem współpracy z nowymi grupami klientów. Jednocześnie może obawiać się podejmowania kolejnych zobowiązań, ponieważ nie ma pewności, czy obecny model funkcjonowania przedsiębiorstwa jest wystarczająco stabilny.

Właśnie w takich sytuacjach zewnętrzne spojrzenie i wspólna analiza mogą okazać się szczególnie wartościowe. Nie zawsze przecież najlepszą decyzją będzie zwiększanie skali działalności. Czasami znacznie rozsądniejsze okaże się poprawienie rentowności obecnej firmy, ograniczenie kosztów, usprawnienie organizacji pracy lub skoncentrowanie się na najbardziej dochodowych grupach klientów.

Od wielu lat obserwuję przedsiębiorców, którzy utożsamiają sukces przede wszystkim ze wzrostem sprzedaży, liczbą pracowników, powierzchnią lokalu albo liczbą prowadzonych placówek. Tymczasem rozwój firmy może oznaczać coś zupełnie innego: większą stabilność finansową, lepszą jakość pracy, mniejsze ryzyko, bardziej samodzielny zespół i większą swobodę właściciela w zarządzaniu własnym czasem.

Większa kwiaciarnia nie zawsze oznacza lepszy biznes. Tak samo jak większa sprzedaż nie zawsze oznacza większy zysk.

Jedna kwiaciarnia na początek. A później?

Na obecnym etapie „Kwiaciarniane Ewolucje” są koncepcją, którą chciałbym stopniowo rozwijać w ramach Akademii Florysty. Nie zamierzam jeszcze przedstawiać szczegółowych zasad uczestnictwa, terminów ani gotowego harmonogramu. Zanim podejmiemy konkretne decyzje organizacyjne, chciałbym przede wszystkim poznać opinie przedsiębiorców z branży kwiatowej i przekonać się, jakich form praktycznego wsparcia naprawdę potrzebują.

Na początek wyobrażam sobie współpracę z jedną kwiaciarnią, obejmującą trzy miesiące przemyślanych działań. Pozwoliłoby nam to sprawdzić nie tylko skuteczność proponowanych rozwiązań, ale również sam sposób realizacji projektu. Dowiemy się, ile czasu wymaga poznanie przedsiębiorstwa, jak organizować współpracę z właścicielem i pracownikami, które działania najlepiej przeprowadzać bezpośrednio w kwiaciarni, a które można realizować zdalnie. Będziemy mogli także ocenić, jak intensywny powinien być taki program, aby rzeczywiście pomagał przedsiębiorcy, a nie stawał się dla niego kolejnym źródłem obowiązków i stresu.

Jeżeli pierwsza edycja przyniesie wartościowe doświadczenia, chciałbym rozważyć rozwijanie projektu w różnych regionach Polski. Każda kwiaciarnia mogłaby opowiadać inną historię, pokazywać odmienne problemy i wymagać zastosowania innych rozwiązań. Po kilku takich realizacjach moglibyśmy zgromadzić wyjątkowo interesującą bazę wiedzy o współczesnym biznesie florystycznym, opartą nie na teoretycznych modelach idealnych przedsiębiorstw, lecz na rzeczywistych doświadczeniach polskich właścicieli kwiaciarni.

Nie wykluczam również, że w przyszłości projekt mógłby przyjąć różne formy, w zależności od wielkości przedsiębiorstwa, jego potrzeb i możliwości organizacyjnych. Na razie jednak nie chciałbym wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Najważniejsze będzie przygotowanie pierwszej edycji w taki sposób, aby jej uczestnicy rzeczywiście odczuli wartość wspólnej pracy, a cała branża mogła skorzystać z płynących z niej doświadczeń.

Nie potrzebujemy kolejnych cudownych recept na sukces

Branża florystyczna nigdy nie była łatwym miejscem do prowadzenia działalności gospodarczej. Pracujemy z nietrwałym produktem, jesteśmy uzależnieni od sezonowości, ponosimy wysokie koszty działalności, musimy reagować na zmieniające się potrzeby klientów i nieustannie konkurować o ich uwagę. Dodatkowo współczesny rynek wymaga od przedsiębiorców kompetencji, które jeszcze kilkanaście lat temu nie były tak istotne. Dzisiaj właściciel kwiaciarni musi rozumieć nie tylko zasady florystyki i handlu kwiatami, ale także marketing internetowy, nowe kanały sprzedaży, zarządzanie danymi, efektywność procesów i zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Jednocześnie jestem przekonany, że nasza branża nadal ma ogromny potencjał. Kwiaty towarzyszą ludziom w najważniejszych momentach życia, pozwalają wyrażać emocje, budować relacje i tworzyć wyjątkowe doświadczenia. Żadna technologia nie odbierze im tej wartości, chociaż może znacząco zmienić sposób, w jaki klienci będą je odkrywać, zamawiać i kupować. Przyszłość kwiaciarni nie zależy więc wyłącznie od tego, jak piękne bukiety będą powstawały w pracowniach, ale również od tego, czy przedsiębiorcy potrafią dostosowywać swoje firmy do nowych warunków.

Od wielu lat podczas szkoleń „Kwitnące Przedsiębiorstwo” przekonuję uczestników, że florysta prowadzący własną kwiaciarnię musi być nie tylko artystą i rzemieślnikiem, ale również przedsiębiorcą. Powinien rozumieć finanse, znać zasady sprzedaży, potrafić zarządzać zespołem, analizować rynek i podejmować decyzje dotyczące przyszłości swojej firmy. Nie oznacza to oczywiście, że każdy właściciel musi samodzielnie zostać ekspertem w każdej dziedzinie. Ważne jednak, aby potrafił rozpoznawać problemy, właściwie oceniać swoje możliwości i wiedział, kiedy warto skorzystać z doświadczenia innych.

Właśnie tak rozumiem ideę „Kwiaciarnianych Ewolucji”. Nie jako program, w którym grupa ekspertów przyjedzie pokazać właścicielowi, jak powinien prowadzić swoją firmę, lecz jako wspólną pracę, podczas której połączymy jego doświadczenie i znajomość własnego przedsiębiorstwa z naszym spojrzeniem, wiedzą i praktyką biznesową. Będziemy analizować, proponować, dyskutować, wdrażać i oceniać, pozostawiając właścicielowi przestrzeń do podejmowania decyzji oraz odpowiedzialność za kierunek rozwoju jego firmy.

Nie zamierzam obiecywać, że po 90 dniach każda kwiaciarnia podwoi sprzedaż, zwiększy zysk o kilkadziesiąt procent albo stanie się liderem lokalnego rynku. Takie deklaracje byłyby niepoważne. Wierzę natomiast, że trzy miesiące świadomej pracy mogą wystarczyć, aby lepiej zrozumieć własne przedsiębiorstwo, uporządkować najważniejsze procesy, rozpocząć potrzebne zmiany i nauczyć się oceniać ich efekty.

A to może być początek znacznie większej przemiany.

Kwiaciarniane Ewolucje – chciałbym poznać Waszą opinię

Na razie jest to pomysł, który chciałbym rozwijać w ramach Akademii Florysty, wykorzystując doświadczenia zdobyte podczas ponad 30 lat prowadzenia własnych firm, organizowania szkoleń i współpracy z przedsiębiorcami z branży kwiatowej. Nie ogłaszam jeszcze naboru ani nie przedstawiam warunków uczestnictwa. Zanim przejdziemy do organizowania pierwszej edycji, chciałbym dowiedzieć się, czy taka forma współpracy odpowiada rzeczywistym potrzebom właścicieli kwiaciarni.

Jestem ciekaw, czy chcielibyście przez trzy miesiące obserwować proces zmian zachodzących w wybranej kwiaciarni, poznawać podejmowane decyzje, śledzić wdrażanie konkretnych rozwiązań i sprawdzać ich efekty. Interesuje mnie również, jakie obszary prowadzenia przedsiębiorstwa sprawiają Wam dzisiaj największe trudności. Czy jest to sprzedaż, rentowność, organizacja pracy, zarządzanie zespołem, marketing, pozyskiwanie nowych klientów, a może coś zupełnie innego?

Być może prowadzicie kwiaciarnię, która dobrze funkcjonuje, ale od dawna zastanawiacie się nad jej dalszym rozwojem. A może czujecie, że codzienne obowiązki nie pozwalają Wam spokojnie przyjrzeć się własnej działalności i zastanowić się, co można byłoby robić inaczej? Chętnie poznam również opinie pracowników kwiaciarni, którzy często mają własne, bardzo trafne obserwacje dotyczące organizacji pracy, obsługi klientów i możliwości wprowadzania zmian.

Wasze komentarze, pomysły i doświadczenia mogą pomóc w przygotowaniu projektu, który będzie rzeczywiście odpowiadał na potrzeby polskiej branży florystycznej. Nie potrzebujemy przecież kolejnego przedsięwzięcia, które dobrze wygląda wyłącznie w materiałach promocyjnych. Potrzebujemy działań, które pomogą właścicielom kwiaciarni świadomie rozwijać przedsiębiorstwa, poprawiać ich rentowność i budować stabilną przyszłość.

Bo w trzy dni można zmienić wygląd kwiaciarni. Ale żeby zmienić sposób jej funkcjonowania, potrzebujemy czegoś więcej niż rewolucji. Potrzebujemy świadomej ewolucji.

Florystki z zespołu Bukieciarz w fartuchach firmowych, stojące w kwiaciarni w otoczeniu zielonych roślin.
Kwiaciarniane Ewolucje to pomysł na rozwój kwiaciarni oparty na wspólnej analizie, doświadczeniach właścicieli i opiniach pracowników. Głos florystów będzie ważną częścią projektu.

Porozmawiajmy o przyszłości Twojej kwiaciarni

Jeżeli prowadzisz kwiaciarnię i dostrzegasz w swojej firmie przestrzeń do zmian, chętnie poznam Twoje doświadczenia i przemyślenia. Nie musisz mieć gotowej listy problemów ani wiedzieć, jakie rozwiązania należałoby wprowadzić. Czasami najważniejszym początkiem rozwoju przedsiębiorstwa jest samo zadanie sobie pytania, czy sposób, w jaki firma funkcjonuje dzisiaj, nadal będzie właściwy za kilka lat.

Zapraszam również do kontaktu osoby zainteresowane samą ideą projektu, które chciałyby podzielić się swoimi spostrzeżeniami albo pomysłami na jego rozwój. Wasze opinie mogą mieć istotny wpływ na ostateczny kształt pierwszych „Kwiaciarnianych Ewolucji”.

Andrzej Dąbrowski
Akademia Florysty | Wsparcie Florystów
Ponad 30 lat doświadczenia w biznesie florystycznym

Telefon: +48 576 375 900
E-mail: a.dabrowski@wsparcieflorystow.pl

KWIACIARNIANE EWOLUCJE – nie trzydniowa rewolucja, ale trzy miesiące prawdziwych zmian!

Kwiaciarniane Ewolucje – najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Na czym polega projekt Kwiaciarniane Ewolucje?

„Kwiaciarniane Ewolucje” to koncepcja trzymiesięcznego programu rozwoju kwiaciarni, przygotowywana w ramach Akademii Florysty. Zakłada współpracę z właścicielem i jego zespołem, rozpoczynającą się od analizy sytuacji przedsiębiorstwa, następnie obejmującą wdrażanie uzgodnionych zmian i kończącą się oceną rezultatów. W przeciwieństwie do krótkich metamorfoz projekt nie będzie koncentrował się wyłącznie na wyglądzie lokalu, lecz przede wszystkim na sposobie zarządzania, sprzedaży, rentowności i organizacji pracy.

Dlaczego Kwiaciarniane Ewolucje mają trwać trzy miesiące, a nie trzy dni?

Trzy dni mogą wystarczyć do zmiany ekspozycji, odświeżenia wnętrza lub przeprowadzenia intensywnego szkolenia, ale nie pozwalają na rzetelne poznanie przedsiębiorstwa, wdrożenie rozwiązań i ocenę ich skuteczności w codziennej działalności. Trzymiesięczny proces ma stworzyć przestrzeń do spokojnej analizy, podejmowania przemyślanych decyzji, praktycznego działania i sprawdzania pierwszych rezultatów. Nie oznacza to, że wszystkie efekty będą widoczne po 90 dniach, dlatego ważna będzie również możliwość oceny trwałości zmian w późniejszym okresie.

Czy projekt będzie przeznaczony tylko dla kwiaciarni mających problemy finansowe?

Nie. Projekt może być wartościowy zarówno dla kwiaciarni borykających się z trudnościami, jak i przedsiębiorstw, które funkcjonują dobrze, ale chcą zwiększyć rentowność, poprawić organizację pracy lub przygotować się do dalszego rozwoju. Nie każda ewolucja musi oznaczać ratowanie firmy. Czasami najważniejszym celem będzie wykorzystanie jej mocnych stron, zwiększenie efektywności działalności albo stworzenie warunków, dzięki którym właściciel odzyska więcej czasu dla siebie.

Jakie obszary działalności kwiaciarni mogą zostać objęte analizą?

Zakres analizy będzie uzależniony od sytuacji i potrzeb konkretnego przedsiębiorstwa. Możemy przyjrzeć się sprzedaży, marżom, kosztom, polityce cenowej, strukturze oferty, zakupom, stratom związanym z niesprzedanymi kwiatami, organizacji pracy, marketingowi, obsłudze klientów i zarządzaniu zespołem. Ważną częścią diagnozy będzie również analiza SWOT, dzięki której wspólnie określimy mocne i słabe strony kwiaciarni oraz szanse i zagrożenia wynikające z otoczenia rynkowego.

Czy w ramach projektu planowana jest również zmiana wyglądu kwiaciarni?

Nie wykluczam takiej możliwości, ale nie zakładam jej jako obowiązkowego elementu. Jeżeli analiza wykaże, że wygląd wnętrza, układ przestrzeni, ekspozycja produktów lub witryna wymagają poprawy, możemy uwzględnić takie działania w planie. Najważniejsze będzie jednak uzasadnienie biznesowe proponowanych zmian. Nie chciałbym inwestować w kosztowną metamorfozę tylko dlatego, że atrakcyjnie prezentowałaby się na zdjęciach, jeżeli pieniądze te można wykorzystać w sposób przynoszący przedsiębiorstwu większą korzyść.

Czy właściciel i pracownicy będą uczestniczyć we wprowadzaniu zmian?

Takie jest jedno z podstawowych założeń projektu. Właściciel i jego zespół powinni aktywnie uczestniczyć w diagnozie, dyskusjach, podejmowaniu decyzji i wdrażaniu nowych rozwiązań. Nie chodzi o to, aby eksperci wykonali za nich całą pracę, ale o przekazanie wiedzy i wypracowanie umiejętności pozwalających samodzielnie kontynuować rozpoczęte działania. Zależy mi na tym, aby po zakończeniu współpracy w kwiaciarni pozostały nie tylko nowe rozwiązania, ale również ludzie rozumiejący, dlaczego warto z nich korzystać.

W jaki sposób będziemy mierzyć efekty wprowadzonych zmian?

Na początku współpracy zostaną określone cele oraz wskaźniki, które pozwolą ocenić stopień ich realizacji. W zależności od potrzeb mogą to być między innymi średnia wartość transakcji, marża, poziom strat, liczba zamówień, efektywność pracy lub skuteczność określonych działań marketingowych. Ważne będzie uwzględnienie sezonowości branży florystycznej i innych czynników wpływających na wyniki przedsiębiorstwa. Oprócz danych liczbowych chciałbym również analizować opinie właściciela, pracowników oraz, w uzasadnionych przypadkach, klientów.

Czy będzie można obserwować przebieg Kwiaciarnianych Ewolucji?

Chciałbym, aby projekt miał charakter edukacyjny nie tylko dla uczestniczącej w nim kwiaciarni, ale również dla całej branży. Planuję dokumentowanie najważniejszych etapów, podejmowanych decyzji, wdrażanych rozwiązań oraz ich rezultatów. Mogłyby powstawać materiały filmowe, zdjęcia, rozmowy i artykuły pokazujące rzeczywisty przebieg zmian. Oczywiście zakres publikacji będzie wymagał uzgodnienia z uczestnikami, z poszanowaniem prywatności i poufności informacji biznesowych.

Kiedy rozpocznie się pierwsza edycja i jak będzie można wziąć w niej udział?

Na obecnym etapie „Kwiaciarniane Ewolucje” są koncepcją, nad którą pracuję w ramach Akademii Florysty. Nie został jeszcze ustalony termin pierwszej edycji ani szczegółowe zasady uczestnictwa. Zanim podejmiemy decyzje organizacyjne, chciałbym poznać opinie przedsiębiorców i sprawdzić zainteresowanie taką formą współpracy. Osoby, którym pomysł wydaje się interesujący, mogą już teraz skontaktować się ze mną, przedstawić swoją opinię lub opowiedzieć o wyzwaniach związanych z prowadzeniem własnej kwiaciarni.

O Autorze

Andrzej Dąbrowski

Facebook Twitter

Andrzej Dąbrowski jest magistrem ekonomii, przedsiębiorcą i konsultantem branży florystycznej. Od 1994 roku prowadzi własne firmy związane z rynkiem kwiatowym, specjalizując się w zarządzaniu przedsiębiorstwami florystycznymi, rozwoju modeli sprzedaży oraz wykorzystaniu nowych technologii w branży florystycznej. Jest współtwórcą projektu BouquetMat, współpracuje z Eldrut Automatics przy rozwoju systemów Kwiatomatów oraz uczestniczy w rozwoju marki VendiFlor. Prowadzi szkolenia, konsultacje i projekty doradcze dla właścicieli kwiaciarni w Polsce. Publikowane artykuły mają charakter autorskich analiz, komentarzy i studiów przypadków opartych na doświadczeniu praktycznym autora. W tekstach mogą pojawiać się przykłady rozwiązań, projektów, marek i modeli biznesowych, z którymi autor jest zawodowo związany lub które współtworzy.