Andrzej Dąbrowski podczas szkolenia biznesowego dla przedsiębiorców z branży florystycznej

Edukacja przedsiębiorcy. Najdroższa wiedza to ta zdobywana wyłącznie na własnych błędach

Andrzej DąbrowskiWF

W 2013 roku napisałem artykuł pod tytułem „Szkolenia – edukacja to koszt czy inwestycja?”. Minęło trzynaście lat. Zmienił się rynek, zmienili się klienci, zmieniły się technologie, sposób sprzedaży, promocji i komunikacji. Dzisiaj mamy dostęp do wiedzy, o jakim wtedy mogliśmy tylko marzyć. Internet, media społecznościowe, podcasty, webinary, kursy online, sztuczna inteligencja — niemal każdą informację można znaleźć w kilka minut.

A jednak jedno się nie zmieniło: prowadzenia przedsiębiorstwa nadal trzeba się nauczyć. I nadal można zapłacić za tę naukę bardzo wysoką cenę.

Nie chodzi wyłącznie o pieniądze. Czasem płacimy czasem, który można było wykorzystać lepiej. Czasem stresem, nieprzespanymi nocami, utraconym klientem, źle zatrudnionym pracownikiem, nietrafioną inwestycją albo decyzją podjętą kilka miesięcy za późno. Dlatego od lat powtarzam zdanie, które stało się chyba moim ulubionym podsumowaniem sensu edukacji przedsiębiorcy:

Popełniłem już wiele błędów. Ty możesz popełniać swoje, ale nie musisz popełniać moich.

Andrzej Dąbrowski podczas szkolenia biznesowego omawia koszty i wyniki przedsiębiorstwa florystycznego
Praktyczna analiza kosztów, sprzedaży i wyniku firmy podczas szkolenia biznesowego dla branży florystycznej.

Najdroższa szkoła? Własne błędy

Nie wierzę w prowadzenie biznesu bez błędów. Każdy przedsiębiorca je popełnia i będzie popełniał. Ja również popełniam je nadal. Czasem zbyt szybko podejmujemy decyzję, czasem za długo zwlekamy. Czasem przeceniamy potencjał nowego pomysłu, a innym razem nie dostrzegamy szansy, która była tuż przed nami. To naturalna część prowadzenia firmy.

Problem zaczyna się wtedy, kiedy uważamy, że wszystkiego musimy nauczyć się sami. Można samodzielnie odkryć, jak policzyć marżę. Można przez kilka lat dochodzić do tego, że wysoka sprzedaż nie zawsze oznacza dobry zysk. Można zatrudnić kilka niewłaściwych osób, zanim zrozumiemy, jak ważny jest dobry proces rekrutacji. Można latami sprzedawać za tanio, zanim pojawi się pytanie, dlaczego właściwie ciągle brakuje pieniędzy.

Można.

Tylko po co?

Jeżeli ktoś przeszedł tę drogę wcześniej, sprawdził kilka rozwiązań, zapłacił za swoje błędy i potrafi uczciwie powiedzieć, które decyzje były dobre, a które okazały się kosztowną lekcją, warto z tego skorzystać. To właśnie dla mnie jest prawdziwym sensem edukacji przedsiębiorcy.

Wiedza jest dziś wszędzie. Problemem nie jest już jej brak

Kiedy zaczynałem prowadzić biznes, zdobywanie wiedzy wyglądało zupełnie inaczej. Trzeba było szukać książek, jeździć na targi, rozmawiać z innymi przedsiębiorcami, obserwować rynek, próbować i uczyć się na własnych doświadczeniach. Dzisiaj dostęp do informacji jest praktycznie nieograniczony. Można obejrzeć wykład na YouTube, znaleźć podcast o zarządzaniu, przeczytać setki artykułów, uczestniczyć w webinarze, zapisać się na kurs albo zadać pytanie sztucznej inteligencji.

I właśnie dlatego pojawił się nowy problem. Nie brak wiedzy, lecz jej nadmiar.

Przedsiębiorca dostaje dzisiaj tysiące porad. Jedni mówią: podnoś ceny. Inni: buduj wolumen. Jedni zachęcają do zatrudniania. Inni przekonują, że firma powinna być jak najmniejsza. Jedni każą inwestować w social media, inni mówią, że najlepszym marketingiem nadal jest dobra lokalizacja i rekomendacje klientów.

I wszystkie te rady mogą być prawdziwe. Tylko nie dla każdego.

Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi już: „Gdzie znajdę wiedzę?”, ale raczej: „Która wiedza ma zastosowanie w mojej firmie i co powinienem z nią zrobić?”

Flipchart z odręcznymi notatkami podczas szkolenia biznesowego dla branży florystycznej
Nie każda ważna decyzja biznesowa zaczyna się od tabeli. Czasem najpierw trzeba rozrysować problem, zrozumieć zależności i dopiero później policzyć rozwiązanie.

Florysta i przedsiębiorca to nie zawsze ta sama kompetencja

W branży florystycznej bardzo często biznes zaczyna się od pasji. Ktoś kocha kwiaty, ma talent, kończy kurs, zaczyna robić piękne bukiety. Najpierw dla znajomych, później dla klientów. Pojawiają się pierwsze zamówienia, następnie lokal, pracownicy, samochód, dostawcy, reklama, podatki, ZUS, koszty energii, reklamacje, grafiki pracy, urlopy i klienci, którzy chcą „ładnie, ale taniej”.

I w pewnym momencie okazuje się, że prowadzenie kwiaciarni ma coraz mniej wspólnego z samym układaniem kwiatów. Florystyka pozostaje niezwykle ważna, ale obok niej pojawia się zupełnie inny zestaw kompetencji. Trzeba nauczyć się liczyć, rozumieć sprzedaż, zarządzać ludźmi, analizować koszty, podejmować decyzje inwestycyjne i wiedzieć, kiedy powiedzieć klientowi „tak”, a kiedy „nie”. Trzeba również zrozumieć, że obrót nie jest zyskiem, a pełna kwiaciarnia klientów nie zawsze oznacza dobrze prosperujące przedsiębiorstwo.

To właśnie w tym miejscu pasja spotyka się z biznesem. I bardzo często jest to najtrudniejszy moment w rozwoju przedsiębiorcy florystycznego.

Dobre szkolenie nie powinno dawać gotowych recept

Nie lubię obietnic typu: „Zrób pięć rzeczy, a Twój biznes odniesie sukces”. Biznes tak nie działa. Nie istnieje jedna idealna kwiaciarnia, jeden model sprzedaży, jedna właściwa lokalizacja, jeden dobry poziom cen ani jeden sposób zarządzania zespołem.

To, co świetnie działa w dużym mieście, może zupełnie nie sprawdzić się w małej miejscowości. Kwiaciarnia przy cmentarzu funkcjonuje inaczej niż pracownia ślubna. Punkt w galerii handlowej ma inne potrzeby niż rodzinny biznes działający od trzydziestu lat. Firma zatrudniająca dziesięć osób ma inne problemy niż jednoosobowa pracownia.

Dlatego dobre szkolenie nie powinno dawać gotowej instrukcji. Powinno dawać sposób myślenia. Pokazywać przykłady, liczby, mechanizmy i konsekwencje decyzji. Powinno pozwolić przedsiębiorcy spojrzeć na własną firmę trochę z boku i zadać sobie pytania, na które podczas codziennej pracy często nie ma czasu.

Dlaczego robię to właśnie tak? Czy nadal ma to sens? Czy na tym zarabiam? Czy robię to dlatego, że tak zdecydowałem, czy dlatego, że robię tak od piętnastu lat?

To są pytania, które potrafią zmienić firmę znacznie bardziej niż kolejna modna teoria o marketingu.

Notatki na flipcharcie podczas szkolenia biznesowego dla przedsiębiorców z branży florystycznej
Dobra firma potrzebuje nie tylko pomysłu, ale też celu, planu, liczb i decyzji, które da się przełożyć na codzienne działanie.

Najważniejsza jest praktyka

Od lat jestem przedsiębiorcą florystycznym. Przechodziłem przez różne etapy rozwoju firm, zmiany rynku, kryzysy, inwestycje, nowe technologie, zatrudnianie ludzi, problemy z kosztami i momenty, kiedy trzeba było całkowicie zmienić sposób myślenia o biznesie. Nie wszystkie decyzje były dobre — i właśnie dlatego uważam, że mam czym się dzielić.

Szkolenie prowadzone przez praktyka nie powinno polegać na pokazywaniu samych sukcesów. Znacznie ciekawsze są błędy: decyzje, które wyglądały świetnie na papierze, a później nie zadziałały, pomysły, które kosztowały więcej, niż miały kosztować, oraz rozwiązania, które kiedyś były dobre, ale z czasem przestały działać.

Przedsiębiorca nie potrzebuje kolejnego człowieka, który powie mu, że „wystarczy uwierzyć w siebie”. Potrzebuje kogoś, kto potrafi powiedzieć: „Sprawdzałem to. U mnie wydarzyło się to i to. Tutaj zarobiłem. Tutaj straciłem. Zastanów się, co z tego wynika dla Twojej firmy.”

Edukacja to nie koszt. Kosztem bywa brak decyzji

Przedsiębiorcy często patrzą na szkolenie przez pryzmat ceny. I to jest naturalne. Szkolenie kosztuje. Trzeba zapłacić za udział, dojazd, czasem hotel. Trzeba zamknąć kwiaciarnię wcześniej albo zorganizować zastępstwo. Trzeba poświęcić dzień lub dwa, które można byłoby spędzić w firmie.

Ale warto zadać inne pytanie: ile kosztuje jedna zła decyzja?

Nietrafiona inwestycja może kosztować kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy złotych. Źle policzona cena może przez cały rok zabierać część zysku. Niewłaściwie zatrudniony pracownik może kosztować miesiące problemów. Brak kontroli nad kosztami może powodować, że przedsiębiorca pracuje coraz więcej, a pieniędzy w firmie wcale nie przybywa.

Na tym tle koszt dobrej edukacji zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Nie dlatego, że każde szkolenie musi natychmiast się „zwrócić”, ale dlatego, że czasem wystarczy jedna decyzja podjęta inaczej, żeby zmienić wynik całego miesiąca, sezonu albo roku.

Notatki uczestnika podczas szkolenia biznesowego dla branży florystycznej
Dobra edukacja biznesowa nie kończy się na słuchaniu. Najważniejsze jest to, co uczestnik zapisze, przemyśli i później wdroży we własnej firmie.

Nie musisz robić wszystkiego tak jak ja

To również jest bardzo ważne. Nie chcę podczas szkoleń tworzyć kopii własnego biznesu i przekonywać wszystkich florystów, że powinni prowadzić firmy dokładnie tak samo. Każdy ma inne ambicje, inną sytuację rodzinną, inny rynek, innych klientów i inne możliwości.

Ktoś chce zbudować dużą firmę zatrudniającą kilkanaście osób. Ktoś inny marzy o małej pracowni, w której będzie pracował tylko kilka dni w tygodniu. Jedna osoba chce rozwijać sprzedaż ślubną, druga zarabiać przede wszystkim na klientach codziennych, a jeszcze inna chce stworzyć firmę, która w przyszłości będzie mogła działać bez jej codziennej obecności.

Każda z tych dróg może być dobra, jeśli jest świadomym wyborem. Edukacja przedsiębiorcy nie powinna więc odpowiadać na pytanie: „Jaką firmę masz zbudować?” Powinna pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie: „Jak zbudować firmę, którą naprawdę chcesz prowadzić?”

Dlatego wracam do szkoleń

Po latach wracam do intensywniejszej pracy szkoleniowej. Nie dlatego, że nagle pojawiła się moda na edukację przedsiębiorców, ale dlatego, że widzę, jak wiele zmieniło się w naszej branży i jak wiele tych samych pytań ponownie pojawia się w rozmowach z właścicielami kwiaciarni.

Czy da się jeszcze dobrze zarabiać na kwiatach? Jak podnosić ceny? Jak sprzedawać bez ciągłego udzielania rabatów? Jak zatrudniać i zarządzać ludźmi? Jak liczyć, żeby naprawdę wiedzieć, czy firma zarabia? Jak nie zgubić pasji w codzienności prowadzenia przedsiębiorstwa?

To nie są nowe pytania. Nowe są warunki, w których trzeba dziś na nie odpowiadać.

Dlatego wracam również do idei szkolenia Kwitnące Przedsiębiorstwo. Do fundamentów. Do rozmowy o tym, jak połączyć pasję z biznesem i jak świadomie budować sprzedaż.

Osobnym krokiem pozostaje Kwiaciarnia przyszłości — szkolenie dotyczące tego, jak może wyglądać przedsiębiorstwo florystyczne w kolejnych latach, jak zmieniają się modele sprzedaży, kanały dotarcia do klientów i technologia. Jedno dotyczy fundamentów prowadzenia biznesu. Drugie — kierunku, w którym ten biznes może się rozwijać.

Andrzej Dąbrowski prowadzący szkolenie biznesowe dla przedsiębiorców z branży florystycznej
Szkolenie to nie tylko przekazywanie wiedzy, ale również rozmowa, pytania i konfrontowanie własnych doświadczeń z doświadczeniem innych przedsiębiorców.

A więc koszt czy inwestycja?

Trzynaście lat temu zadawałem pytanie: „Edukacja to koszt czy inwestycja?” Dzisiaj odpowiedziałbym na nie trochę inaczej.

Oczywiście, że edukacja kosztuje. Ale brak edukacji również kosztuje — i bardzo często znacznie więcej.

Nie chodzi o to, żeby przestać popełniać błędy, bo to niemożliwe. Chodzi o to, żeby popełniać błędy, które wynikają z własnych decyzji, własnych eksperymentów i własnej odwagi. Nie ma natomiast żadnego powodu, żeby po raz kolejny płacić za lekcję, za którą ktoś inny zapłacił już przed Tobą.

Popełniłem już wiele błędów. Ty możesz popełniać swoje, ale nie musisz popełniać moich.

I chyba właśnie dlatego warto się spotykać, rozmawiać i uczyć od siebie nawzajem.

FAQ

Czy szkolenia biznesowe są potrzebne właścicielowi kwiaciarni?

Tak, ponieważ prowadzenie kwiaciarni wymaga dziś znacznie więcej niż wiedzy florystycznej. Właściciel musi rozumieć sprzedaż, koszty, ceny, zatrudnienie, organizację pracy, marketing i decyzje inwestycyjne. Umiejętności florystyczne budują produkt, ale to kompetencje biznesowe decydują, czy firma potrafi na tym produkcie zarabiać.

Czy przedsiębiorca nie może nauczyć się wszystkiego sam?

Może, ale często będzie to najdroższa droga zdobywania wiedzy. Nauka wyłącznie na własnych błędach oznacza, że każdą lekcję trzeba samodzielnie „opłacić” pieniędzmi, czasem albo stresem. Korzystanie z doświadczenia innych nie eliminuje własnych błędów, ale pozwala uniknąć części tych, które zostały już wcześniej popełnione i opisane.

Czym dobre szkolenie różni się od wiedzy dostępnej w internecie?

Dzisiaj problemem nie jest brak informacji, lecz ich nadmiar. Dobre szkolenie pomaga uporządkować wiedzę, odróżnić rozwiązania uniwersalne od tych, które działają tylko w określonych warunkach, oraz przełożyć teorię na decyzje dotyczące konkretnego przedsiębiorstwa.

Czy na szkoleniu dostanę gotowy model prowadzenia kwiaciarni?

Nie powinieneś. Nie istnieje jeden model odpowiedni dla każdej firmy florystycznej. Dobra edukacja biznesowa nie polega na kopiowaniu cudzej firmy, lecz na lepszym rozumieniu własnej. Szkolenie powinno dawać narzędzia, przykłady i sposób myślenia, dzięki którym przedsiębiorca sam podejmuje trafniejsze decyzje.

Dla kogo jest szkolenie Kwitnące Przedsiębiorstwo?

To szkolenie jest kierowane przede wszystkim do właścicieli i osób zarządzających firmami florystycznymi, które chcą lepiej rozumieć biznesowe fundamenty swojej działalności. Jego osią są dwa obszary: Pasja i Biznes oraz Sztuka Sprzedaży.

Czym Kwitnące Przedsiębiorstwo różni się od szkolenia Kwiaciarnia przyszłości?

Kwitnące Przedsiębiorstwo koncentruje się na fundamentach prowadzenia i rozwijania przedsiębiorstwa oraz sprzedaży. Kwiaciarnia przyszłości jest osobnym szkoleniem poświęconym temu, jak zmienia się rynek florystyczny, modele działania firm, kanały sprzedaży i technologie oraz jak przygotować przedsiębiorstwo na kolejne lata.

Czy edukacja przedsiębiorcy rzeczywiście może się zwrócić?

Nie każde szkolenie daje efekt, który da się natychmiast przeliczyć na złotówki. Czasem jednak wystarczy jedna lepiej podjęta decyzja dotycząca ceny, kosztów, pracownika, inwestycji albo sposobu sprzedaży, aby wartość zdobytej wiedzy wielokrotnie przewyższyła koszt szkolenia.

O Autorze

Andrzej Dąbrowski

Facebook Twitter

Andrzej Dąbrowski jest magistrem ekonomii, przedsiębiorcą i konsultantem branży florystycznej. Od 1994 roku prowadzi własne firmy związane z rynkiem kwiatowym, specjalizując się w zarządzaniu przedsiębiorstwami florystycznymi, rozwoju modeli sprzedaży oraz wykorzystaniu nowych technologii w branży florystycznej. Jest współtwórcą projektu BouquetMat, współpracuje z Eldrut Automatics przy rozwoju systemów Kwiatomatów oraz uczestniczy w rozwoju marki VendiFlor. Prowadzi szkolenia, konsultacje i projekty doradcze dla właścicieli kwiaciarni w Polsce. Publikowane artykuły mają charakter autorskich analiz, komentarzy i studiów przypadków opartych na doświadczeniu praktycznym autora. W tekstach mogą pojawiać się przykłady rozwiązań, projektów, marek i modeli biznesowych, z którymi autor jest zawodowo związany lub które współtworzy.