Pół roku temu powiedziałem moim najbliższym, że to koniec. Dziesiąte, jubileuszowe wydanie Kalendarza Florysty miało być ostatnim. Po dziesięciu latach tworzenia kolejnych edycji byłem zwyczajnie zmęczony. Brakowało mi czasu, coraz trudniej było nadążać za terminami, poprawkami, korektami i całą pracą, której później nie widać, kiedy bierze się do ręki gotowy Kalendarz.
Każdego roku obiecywałem sobie, że następnym razem zaczniemy wcześniej, będzie spokojniej i nie będziemy znowu ścigać się z czasem. A później historia się powtarzała.
Pomyślałem więc: wystarczy. Dziesięć edycji to piękna historia i całkiem dobry moment, żeby powiedzieć „koniec”.
Tyle że bardzo szybko okazało się, że nie wszyscy podzielają moje zdanie.
„Jak to nie będzie Kalendarza Florysty?”
W domu zamiast zrozumienia dla mojej decyzji pojawił się bunt.
„A co my będziemy miały w kwiaciarni?”
„Jak sobie bez niego poradzimy?”
Początkowo mnie to rozbawiło. Przecież to tylko Kalendarz. Produkt, który wymyśliliśmy ponad dziesięć lat temu i który co roku przygotowujemy od nowa.
Po chwili dotarło jednak do mnie, że właśnie w tych pytaniach kryje się coś znacznie ważniejszego.
Bo czym innym jest tworzyć produkt, a czym innym zobaczyć po latach, że stał się częścią codziennej pracy innych ludzi. Leży na ladzie, biurku albo zapleczu kwiaciarni. Są w nim zamówienia, ważne terminy, plany, wyniki, telefony, nazwiska klientów i dziesiątki informacji, które trzeba gdzieś zapisać.
Za buntem bardzo szybko przyszły konkretne propozycje.
„Nie musisz przecież wszystkiego robić sam”.
„Znam kogoś, kto może Ci pomóc”.
„Szkoda tego, co przez tyle lat stworzyłeś”.
„Można zrobić to inaczej”.
I chyba właśnie tego potrzebowałem.
Po chwili zwątpienia wrócił dobrze znany mi tryb działania. Skoro Kalendarz Florysty ma wejść w drugą dekadę, nie chciałem po prostu zrobić jedenastego wydania według tego samego schematu.
Chciałem najpierw odpowiedzieć na znacznie ważniejsze pytanie:
Jakiego Kalendarza Florysty potrzebuje kwiaciarnia w 2027 roku?
Zaczęliśmy od dziesięciu poprzednich wydań
Do pracy dołączyły nowe osoby. Zaczęliśmy od analizy tego, co powstało przez poprzednią dekadę.
Co było dobre? Z czego floryści naprawdę korzystają? Co warto zachować? Co przez lata straciło znaczenie? Gdzie powtarzamy pewne rozwiązania tylko dlatego, że „zawsze tak było”? Czego dzisiaj brakuje?
Była burza mózgów, dyskusje, wykreślanie, dopisywanie, kolejne wersje stron i sporo pytań.
W pewnym momencie zrozumieliśmy jednak, że analizujemy nie tylko Kalendarz Florysty.
Przez te dziesięć lat zmieniła się przecież cała branża.

Świat się zmienił. Kwiaciarnia również
Jedenaście lat temu nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądała kwiaciarnia w 2027 roku. Nie wiedzieliśmy, jak zmienią się klienci, technologie, sposoby komunikacji i sprzedaży. Nie mogliśmy przewidzieć pandemii, gwałtownych zmian kosztów prowadzenia działalności ani tempa, w jakim nowe rozwiązania zaczną wchodzić do codziennego biznesu.
Zmienił się klient i jego sposób kupowania kwiatów. Zmieniła się komunikacja. Obok tradycyjnej sprzedaży stacjonarnej pojawiły się media społecznościowe, Google, sprzedaż internetowa, dostawy, odbiory, Kwiatomaty i kolejne sposoby docierania do klienta.
Dzisiaj kwiaciarnia coraz rzadziej jest tylko jednym miejscem sprzedaży.
Klient może zobaczyć bukiet na Instagramie, napisać wiadomość, zamówić go przez internet, odebrać w kwiaciarni albo Kwiatomacie. Może znaleźć firmę przez Google, a później zostać jej stałym klientem. Może zamawiać kwiaty do domu, firmy, na uroczystość albo kupić je późnym wieczorem.
Dla przedsiębiorcy oznacza to ogromne możliwości. Ale oznacza również coraz większą złożoność prowadzenia firmy.
Bo jednocześnie nadal mamy Walentynki, Dzień Kobiet, Wielkanoc, komunie, Dzień Matki, śluby, Wszystkich Świętych i Boże Narodzenie. Nadal są dostawy, zamówienia, pracownicy, urlopy, faktury, klienci i tysiące drobnych spraw, o których każdego dnia trzeba pamiętać.
Im więcej mamy możliwości, tym ważniejsze staje się planowanie.
I tutaj wróciliśmy do podstawowego pytania: czym właściwie powinien być Kalendarz Florysty?
Kalendarz to kalendarz. Co może być w nim wyjątkowego?
Zacznijmy od najprostszej odpowiedzi.
Kalendarz Florysty jest przede wszystkim kalendarzem.
Nie książką, którą trzeba przeczytać od pierwszej do ostatniej strony. Nie 600-stronicowym podręcznikiem, który należy postawić na półce. Nie kolejnym poradnikiem przedsiębiorczości.
Ma leżeć na biurku, ladzie albo zapleczu kwiaciarni i być używany.
Codziennie.
Dlatego ma format A4. Dlatego ma blisko 600 stron. I dlatego większość tego miejsca wcale nie jest przeznaczona na nasze teksty.

Najwięcej miejsca zostawiamy Wam.
Na zamówienia, telefony, dostawy, klientów, zadania dla pracowników, własne pomysły i wszystkie informacje, które pojawiają się podczas normalnego dnia pracy.
Kto prowadzi kwiaciarnię, doskonale wie, jak szybko zwykła kartka kalendarza może się zapełnić.
Dlatego sobota ma w Kalendarzu Florysty aż dwie strony. To dla wielu kwiaciarni jeden z najbardziej intensywnych dni tygodnia i jedna strona zwyczajnie może nie wystarczyć.
Jeszcze więcej miejsca potrzebujemy przy najważniejszych świętach kwiatowych. Dlatego przeznaczamy na nie aż trzy strony. A jeśli komuś nadal będzie mało, przygotowujemy możliwość dołożenia kolejnych stron, które można wydrukować i wykorzystać do zapisywania zamówień czy planowania pracy.
To jest pierwsza funkcja Kalendarza Florysty.
Ma dawać przestrzeń do pracy. Dużo przestrzeni.
Ale wtedy pojawiło się kolejne pytanie.
Skoro przez cały rok Kalendarz leży obok przedsiębiorcy i praktycznie każdego dnia otwierana jest kolejna strona, dlaczego nie wykorzystać tego miejsca również do czegoś więcej?
Jedna mała ramka może uruchomić znacznie większą historię
Na każdej stronie Kalendarza Florysty znajduje się niewielka ramka.
Czasami będzie w niej krótka informacja. Innym razem pytanie, wskazówka, ciekawostka albo przypomnienie. Symboliczna ilość treści – tyle, żeby nie zabierać przestrzeni przeznaczonej na Wasze notatki.
Ale jeśli temat Was zainteresuje, Kalendarz pozwoli pójść dalej.
Może skierować do pełnego artykułu dostępnego na naszej stronie, gdzie temat rozwijamy znacznie szerzej. Tam możemy pokazać przykłady, doświadczenia, analizy i rozwiązania, których nie ma sensu wciskać drobnym drukiem pomiędzy zamówienia na bukiety.
Papier daje impuls. Internet pozwala wejść głębiej.
I bardzo ważne: nie trzeba tego wszystkiego czytać.
Jeżeli ktoś będzie wykorzystywał Kalendarz Florysty wyłącznie do zapisywania zamówień, terminów i codziennych obowiązków, nadal będzie korzystał z jego podstawowej funkcji.
Ale jeśli danego dnia jedno pytanie zwróci jego uwagę, może przeczytać więcej.
I właśnie wtedy zaczyna działać druga warstwa KF 2027.
Podręcznik przedsiębiorczości, którego nie trzeba czytać jak podręcznika
Kiedy mówię, że chcemy potraktować blisko 600 stron Kalendarza Florysty 2027 jak swoisty podręcznik przedsiębiorczości dla branży florystycznej, nie oznacza to 600 stron artykułów.
Wręcz przeciwnie.
To przede wszystkim 600 stron przestrzeni do pracy, w którą przez cały rok wplatamy wiedzę o prowadzeniu kwiaciarni.
Co więcej, w KF 2027 ta wiedza nie pojawia się przypadkowo.
Dwanaście miesięcy tworzy jedną opowieść o przedsiębiorczości.
W styczniu zaczynamy od fundamentu: kwiaciarnia to biznes. Pasja jest niezwykle ważna, ale firma musi również sprzedawać, zarabiać i się rozwijać.
W lutym przyglądamy się klientowi i sprzedaży. Marzec otwiera intensywny wiosenny sezon. W kwietniu rozmawiamy o pracownikach, a w maju zadajemy niewygodne, ale bardzo ważne pytanie: czy Twoja kwiaciarnia potrafi działać bez Ciebie?
Później przyglądamy się zmieniającemu się klientowi i nowym kanałom sprzedaży. Rozmawiamy o odpoczynku przedsiębiorcy, budowaniu marki, analizie otoczenia i pieniądzach.
W grudniu wszystkie te tematy prowadzą nas do kwiaciarni przyszłości.
Nie po to, żeby zgadywać, jak będzie wyglądała za dziesięć lat.
Po to, żeby zastanowić się, jaką firmę trzeba budować dzisiaj, aby była gotowa na to, co przyniosą kolejne lata.
Wiedza ma pojawić się wtedy, kiedy można jeszcze z niej skorzystać
To jedna z najważniejszych zasad KF 2027.
Artykuł o przygotowaniach do Walentynek przeczytany 15 lutego może być ciekawy. Dla przedsiębiorcy jest jednak spóźniony.
Dlatego chcemy, aby wiedza pojawiała się wtedy, kiedy jest potrzebna.
Przed ważnym okresem sprzedażowym Kalendarz ma przypomnieć: przygotuj się.
Po nim: policz, jak poszło.
Zapisz wynik. Zastanów się, czego zabrakło, czego było za dużo, co sprzedało się najlepiej, ilu ludzi potrzebowałeś i co za rok powinieneś zrobić inaczej.
Przed kolejnym sezonem wróć do tych informacji.
Podobnie z promocją. Nie wystarczy wiedzieć, że zwiększyła obrót. Warto sprawdzić, czy zwiększyła również zysk.
Nie wystarczy wiedzieć, za ile sprzedajemy kompozycję. Warto policzyć, ile naprawdę kosztuje.
Nie wystarczy powiedzieć, że nie mamy czasu. Czasem trzeba zadać sobie trudniejsze pytanie: dlaczego moja firma nie potrafi funkcjonować bez mojej ciągłej obecności?
Dlatego filozofię KF 2027 można zamknąć w pięciu słowach:
PLANUJ → PRZYGOTUJ → SPRZEDAWAJ → ANALIZUJ → ROZWIJAJ

Najcenniejsza treść może wcale nie być napisana przez nas
Jest jeszcze coś, co szczególnie podoba mi się w tej koncepcji.
Na początku stycznia dostajecie prawie 600 stron Kalendarza Florysty.
W dużej części pustych.
Po dwunastu miesiącach ten sam Kalendarz wygląda zupełnie inaczej.
Są w nim zamówienia, wyniki, nazwiska, liczby, pomysły, problemy, sukcesy, błędy i setki drobnych informacji. Jest zapis tego, co wydarzyło się w Waszej firmie przez cały rok.
I nagle okazuje się, że najcenniejszą treścią znajdującą się w Kalendarzu nie musi być żaden z naszych artykułów.
Najcenniejsze może być to, co zapisaliście w nim Wy.
Jeżeli przed kolejnym Dniem Kobiet otworzycie poprzedni Kalendarz i zobaczycie, ile bukietów przygotowaliście, kiedy rozpoczęły się zamówienia, czego zabrakło i jaki był wynik – zeszłoroczny Kalendarz staje się źródłem danych do podejmowania kolejnych decyzji.
Właśnie tak każdy rok prowadzenia firmy może uczyć następnego.

A ile stron miałby Kalendarz, gdybyśmy chcieli wydrukować całą tę wiedzę?
To pytanie pojawiło się podczas naszej pracy i sam jestem ciekawy odpowiedzi.
Skoro niewielkie ramki prowadzą do pełnych artykułów, analiz i dodatkowych materiałów, ile stron miałby tradycyjny podręcznik, gdybyśmy rzeczywiście chcieli to wszystko wydrukować?
Jeszcze tego dokładnie nie policzyliśmy. Zrobimy to, kiedy zamkniemy ostateczną bazę treści KF 2027.
Już teraz można jednak powiedzieć jedno: byłaby to ogromna publikacja.
I właśnie dlatego nie chcemy jej drukować.
Nie potrzebujecie kolejnego grubego tomu stojącego na półce. Potrzebujecie miejsca na codzienną pracę i dostępu do wiedzy wtedy, kiedy rzeczywiście może się przydać.
Dlatego papier zostawiamy przede wszystkim dla Waszych notatek.
A całą resztę wiedzy trzymamy o jeden krok dalej.
Nie musicie zgadzać się ze mną we wszystkim
Jest jeszcze jedna rzecz, którą chciałbym bardzo mocno podkreślić w jedenastej edycji.
Od lat piszę artykuły, prowadzę szkolenia, spotykam się z florystami, rozmawiam z właścicielami kwiaciarni i analizuję to, co dzieje się w naszej branży. Dzielę się własnym doświadczeniem, obserwacjami i wnioskami.
Nie dlatego, że znam odpowiedź na każde pytanie.
Sam uczę się dokładnie w ten sam sposób.
Słucham innych przedsiębiorców. Konfrontuję ich doświadczenia ze swoimi. Czasem zmieniam zdanie. Czasem utwierdzam się w tym, co robię. A czasami jedno zdanie usłyszane podczas rozmowy powoduje, że zaczynam patrzeć na jakiś problem zupełnie inaczej.
Dlatego nie oczekuję, że ktoś będzie zgadzał się ze wszystkim, co przeczyta w Kalendarzu Florysty.
Nie o zgodę chodzi. Chodzi o myślenie.
Największą satysfakcję dają mi rozmowy z ludźmi, którzy mówią: „Czytam Twoje artykuły. Dają mi do myślenia. Dzięki nim inaczej patrzę na swój biznes”.
A później widzę, jak te firmy się zmieniają.
Ktoś zatrudnił pierwszego pracownika. Ktoś zaczął liczyć koszty. Ktoś podniósł ceny. Ktoś uruchomił nowy kanał sprzedaży. Ktoś przestał robić wszystko sam. Ktoś zaczął wcześniej przygotowywać się do sezonu.
Nie dlatego, że dostał gotową receptę.
Czasami wystarczy impuls do zadania sobie właściwego pytania.

Pierwszy Kalendarz też powstawał razem z florystami
Kilka dni temu, kiedy KF 2027 był już praktycznie na ostatniej prostej, poprosiłem społeczność o ostatnie uwagi.
Czego brakuje? Co warto zmienić? Jakiej tabeli, kartki, checklisty albo miejsca na notatki potrzebujecie?
I znowu zaczęły przychodzić konkretne pomysły wynikające z codziennej pracy kwiaciarni.
To przypomniało mi jeszcze jedną rzecz.
Pierwszy Kalendarz Florysty również powstawał razem z florystami.
Dlatego w jedenastej edycji nie robimy rewolucji przeciwko temu, co powstało przez poprzednie dziesięć lat. Po analizie poprzednich wydań doszliśmy właściwie do odwrotnego wniosku.
DNA Kalendarza Florysty od początku było właściwe.
Nie trzeba go wymyślać od nowa.
Trzeba go rozwijać razem z branżą.
A pomyśleć, że pół roku temu chciałem powiedzieć „koniec”
Dzisiaj KF 2027 jest już prawie gotowy.
Patrzę na tę jedenastą edycję zupełnie inaczej niż pół roku temu. Chwila zwątpienia, która miała zakończyć cały projekt, zmusiła mnie do zadania pytań, których być może bez niej nigdy byśmy sobie nie zadali.
Po co właściwie robimy Kalendarz Florysty?
Dla kogo?
Jak powinien działać?
Jaką powinien dawać wartość?
I czego potrzebuje przedsiębiorca florystyczny w świecie, który przez kolejne dziesięć lat prawdopodobnie będzie zmieniał się jeszcze szybciej?
Odpowiedzią jest właśnie KF 2027.
Kalendarz. Duży, papierowy, w formacie A4. Blisko 600 stron przede wszystkim do planowania i notowania. Dwie strony na sobotę. Trzy na najważniejsze święta kwiatowe i możliwość dołożenia kolejnych. Codzienne ramki z krótkimi impulsami i dostępem do znacznie większej bazy wiedzy. Dwanaście miesięcy tworzących jedną opowieść o prowadzeniu florystycznego biznesu.
A pod koniec roku – kilkaset stron zapisanych historią własnej firmy.
Nie wiem, jak będzie wyglądała kwiaciarnia za kolejne dziesięć lat. Po doświadczeniach ostatniej dekady byłbym bardzo ostrożny z takimi prognozami.
Wiem natomiast jedno.
Nie mamy wpływu na to, czy świat będzie się zmieniał. Mamy wpływ na to, jak przygotujemy na te zmiany nasze firmy.
Kalendarz Florysty 2027 nie ma powiedzieć Wam, jaka będzie przyszłość.
Ma pomóc Wam budować firmy, które będą na nią gotowe.
I chyba właśnie dlatego po dziesięciu latach nie powiedzieliśmy „koniec”.
Zaczynamy drugą dekadę.


