Czy właśnie jesteśmy świadkami największej zmiany w sprzedaży kwiatów online od 30 lat?
Od kilku lat na łamach Wsparcia Florystów regularnie wracałem do tematu internetowej sprzedaży kwiatów. Nie dlatego, że uważałem ją za zły kierunek. Wręcz przeciwnie – od zawsze byłem przekonany, że internet jest ogromną szansą dla lokalnych kwiaciarni. Jednocześnie obserwowałem, jak wraz z rozwojem rynku pojawiają się kolejne problemy, które z czasem zaczęły dotykać zarówno klientów, jak i samych florystów. Dzisiaj, po kilku latach tych obserwacji, mam wrażenie, że stoimy u progu prawdziwego przełomu. Nie zmienia się jedynie technologia. Zmienia się sam sposób kupowania kwiatów.
Nie jest to kolejna moda ani chwilowa nowinka. To zmiana modelu, który przez Blisko trzydześci lat praktycznie nie ulegał większym modyfikacjom.
Osiem lat obserwacji rynku
W 2018 roku opublikowałem artykuł „Kwiatowa przesyłka – kwiatowa pomyłka?”. Opisywałem sytuacje, w których klient zamawiał bukiet na podstawie pięknego zdjęcia katalogowego, a otrzymywał kompozycję odbiegającą od swoich oczekiwań. Nie był to atak na przesyłki kwiatowe. Sam uważałem, że jest to potrzebna i wartościowa usługa. Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że sprzedaż żywego produktu na podstawie przykładowej fotografii zawsze będzie obarczona pewnym ryzykiem. Natura nie jest fabryką produkującą identyczne elementy, a florysta nie ma możliwości odtworzenia każdej kompozycji dokładnie w taki sam sposób.
Rok później pojawił się artykuł „Współpraca czy wyzysk?”, w którym zacząłem analizować już nie pojedyncze reklamacje, ale cały model funkcjonowania rynku. Kto pozyskuje klienta? Kto wykonuje pracę? Kto ponosi odpowiedzialność za efekt końcowy? Kto buduje markę, a kto pozostaje anonimowym wykonawcą? Były to pytania niewygodne, ale niezwykle potrzebne.
W 2021 roku opublikowałem tekst „Dość wyzysku!”, pokazując, że w wielu przypadkach lokalne kwiaciarnie wykonywały zdecydowaną większość pracy, otrzymując jedynie część pieniędzy zapłaconych przez klienta. Nie chodziło o krytykę wszystkich pośredników. Chodziło o zwrócenie uwagi, że model współpracy powinien być korzystny dla wszystkich stron – klienta, kwiaciarni i platformy.
Dzisiaj nie wracam do tych artykułów po to, aby kogokolwiek rozliczać. Wraca m do nich dlatego, że po raz pierwszy widzę rozwiązanie problemów, które wtedy opisywałem.

Przez lata kupowaliśmy obietnicę
Przez ponad dwadzieścia lat internetowa sprzedaż kwiatów opierała się na bardzo podobnym schemacie. Klient wybierał zdjęcie katalogowe przedstawiające przykładowy bukiet, składał zamówienie, a następnie lokalna kwiaciarnia otrzymywała zlecenie wykonania możliwie podobnej kompozycji. Sam pomysł był bardzo dobry i dzięki niemu miliony osób mogły wysyłać kwiaty swoim bliskim nawet na drugi koniec kraju czy świata.
Problem polegał jednak na tym, że klient kupował przede wszystkim wyobrażenie o bukiecie. Zdjęcie miało charakter poglądowy. Florysta musiał odtworzyć kompozycję z kwiatów, które akurat były dostępne, uwzględniając sezonowość, jakość materiału oraz budżet przeznaczony na realizację. Im bardziej rozbudowany był model pośrednictwa i im większa część pieniędzy pozostawała poza kwiaciarnią, tym trudniej było osiągnąć efekt identyczny z katalogową fotografią. Nie wynikało to z braku umiejętności florystów. Wynikało z natury tej usługi i realiów pracy z żywym materiałem.

Czy kwiaciarnie i klienci w czasach online nadal potrzebują pośredników?
Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista. To właśnie pośrednicy budowali rozpoznawalne marki, inwestowali w reklamę internetową i tworzyli sieci współpracujących kwiaciarni. W tamtych realiach było to rozwiązanie potrzebne i naturalne.
Dzisiaj sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Lokalna kwiaciarnia może prowadzić własny sklep internetowy, prezentować swoje rzeczywiste bukiety, przyjmować płatności online, prowadzić profile w mediach społecznościowych i docierać do klientów bezpośrednio. Technologia, która jeszcze kilka lat temu była dostępna głównie dla największych graczy, stała się dostępna praktycznie dla każdego przedsiębiorcy.
Czy oznacza to, że pośrednicy przestaną być potrzebni? Moim zdaniem nie. Zmieni się natomiast ich rola. Dobre platformy nadal będą pomagały klientom odnaleźć lokalne kwiaciarnie, promować nowe rozwiązania i zwiększać zasięg sprzedaży. Nie powinny jednak zastępować marki lokalnego florysty ani przejmować relacji z jego klientem. Ich zadaniem powinno być łączenie ludzi, a nie oddzielanie ich od siebie.
Największy przełom od wielu lat
Dzisiaj po raz pierwszy pojawia się model, który całkowicie zmienia sposób kupowania kwiatów. Klient nie wybiera już zdjęcia poglądowego. Wybiera konkretny bukiet przygotowany przez lokalną kwiaciarnię. Dokładnie ten bukiet, który widzi na ekranie, trafia później do jego rąk.
To pozornie niewielka zmiana, ale jej konsekwencje są ogromne. Klient dokładnie wie, co kupuje. Florysta nie musi odtwarzać katalogowej fotografii z kwiatów, których akurat nie ma na stanie. Nie ma konieczności zastępowania poszczególnych gatunków innymi ani szukania kompromisów pomiędzy oczekiwaniami klienta a realnymi możliwościami wykonania kompozycji.
Kupowany jest prawdziwy bukiet.
I właśnie to uważam za największą zmianę w internetowej sprzedaży kwiatów od ponad dwudziestu lat.
Internet staje się witryną lokalnej kwiaciarni
Nowe rozwiązania pozwalają prezentować klientom rzeczywiste bukiety dostępne danego dnia. Jednym z przykładów takiego kierunku rozwoju jest platforma kupbukiet.pl, której ideą jest prezentowanie aktualnych kompozycji przygotowanych przez lokalne kwiaciarnie. Klient może wybrać konkretny bukiet, zapłacić online, a następnie zdecydować, czy chce odebrać go w Kwiatomacie, w kwiaciarni, czy – jeżeli dana kwiaciarnia oferuje taką usługę – zamówić dostawę pod wskazany adres.

To jednak dopiero początek zmian. Równie ważne jest to, że lokalne kwiaciarnie mogą rozwijać własne sklepy internetowe i budować własne marki. Nie muszą być jedynie wykonawcami anonimowych zleceń. Mogą samodzielnie prezentować swoje bukiety, własny styl pracy i zdobywać lojalnych klientów. Przykładem takiego rozwiązania jest nasza kwiaciarnia internetowa Bolesławiec VendiFlor dostępna pod adresem https://boleslawiec.vendiflor.eu/. To pokazuje, że ogólnopolskie platformy i własne sklepy internetowe nie muszą się wykluczać. Wręcz przeciwnie – mogą się wzajemnie uzupełniać. Platforma pomaga dotrzeć do nowych klientów, a własna marka pozwala budować z nimi długofalowe relacje.

Warto również podkreślić, że za rozwojem nowych rozwiązań stoi nie tylko sama technologia, ale przede wszystkim doświadczenie ludzi od lat związanych z branżą florystyczną i automatyzacją sprzedaży. Platforma kupbukiet.pl, dedykowana Kwiatomatom oraz lokalnym kwiaciarniom, została stworzona i jest rozwijana przez zespół Eldrut Automatics – firmy, która od lat projektuje i produkuje Kwiatomaty oraz współpracuje z florystami w Polsce i wielu krajach Europy. Dzięki temu rozwój platformy opiera się nie na teorii, lecz na codziennych doświadczeniach użytkowników, obserwacji zachowań klientów oraz praktycznej wiedzy o funkcjonowaniu kwiaciarni. Celem nie jest stworzenie kolejnego katalogu kwiatów w internecie, ale nowoczesnego narzędzia, które wspiera lokalne kwiaciarnie w sprzedaży rzeczywistych bukietów, budowaniu własnej marki i oferowaniu klientom wygodnego wyboru sposobu odbioru – w Kwiatomacie, w kwiaciarni lub z dostawą pod wskazany adres.
Kto na tym zyskuje?
Moim zdaniem wszyscy. Klient kupuje dokładnie to, co widzi. Florysta może skupić się na tworzeniu pięknych kompozycji zamiast odtwarzania katalogowych zdjęć. Kwiaciarnia buduje własną markę, własnych klientów i własną rozpoznawalność. Internet przestaje być wyłącznie miejscem pośrednictwa, a staje się nowoczesną witryną lokalnej kwiaciarni.
Nie oznacza to końca sprzedaży katalogowej. Nadal będzie ona potrzebna, zwłaszcza przy zamówieniach składanych z dużym wyprzedzeniem lub wymagających indywidualnego przygotowania. Jestem jednak przekonany, że coraz większa część klientów będzie oczekiwała tego, co jest już standardem w wielu innych branżach – możliwości obejrzenia i kupienia rzeczywistego produktu.
Przyszłość należy do autentyczności
Jestem przekonany, że za kilka lat będziemy patrzyli na katalogowe zdjęcia bukietów podobnie jak dzisiaj patrzymy na papierowe katalogi sprzedażowe sprzed dwóch dekad. Klienci coraz częściej chcą wiedzieć, co naprawdę kupują. Chcą zobaczyć rzeczywisty produkt, poznać jego autora i mieć pewność, że właśnie ten bukiet trafi do osoby, którą chcą obdarować.
Być może właśnie kończy się era zamawiania kwiatów online.
A zaczyna się era kupowania prawdziwych bukietów.

Porozmawiajmy o przyszłości Twojej kwiaciarni
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu zastanawiasz się, jak te zmiany mogą wpłynąć na Twoją kwiaciarnię, zapraszam do bezpośredniego kontaktu. Od ponad 30 lat prowadzę działalność w branży florystycznej, a od wielu lat zajmuję się również sprzedażą kwiatów online, rozwojem Kwiatomatów oraz tworzeniem nowoczesnych modeli sprzedaży dla lokalnych kwiaciarni. Chętnie podzielę się swoimi doświadczeniami, wspólnie przeanalizujemy sytuację Twojej firmy i zastanowimy się, które rozwiązania mogą najlepiej sprawdzić się na Twoim rynku. Nie ma dwóch identycznych kwiaciarni, dlatego wierzę, że warto rozmawiać o konkretnych wyzwaniach i możliwościach, zamiast szukać jednego uniwersalnego rozwiązania dla wszystkich.
Zapraszam do kontaktu telefonicznego pod numerem 576 475 900 lub e-mail: info@wsparcieflorystow.pl. Jeżeli wolisz, możesz również umówić się na rozmowę online. Czasami jedna godzina wspólnej analizy pozwala uniknąć wielu kosztownych błędów i dostrzec szanse, które na co dzień łatwo przeoczyć.
FAQ
Czy sprzedaż katalogowa zniknie?
Nie. Nadal będzie ważnym elementem rynku, szczególnie przy zamówieniach planowanych z wyprzedzeniem lub wymagających indywidualnego wykonania. Obok niej będzie jednak dynamicznie rozwijał się model sprzedaży rzeczywistych bukietów.
Na czym polega największa różnica?
Do tej pory klient najczęściej kupował przykładową kompozycję przedstawioną na zdjęciu katalogowym. Nowy model pozwala kupić dokładnie ten bukiet, który został sfotografowany i jest dostępny do sprzedaży.
Czy taki bukiet można tylko odebrać w Kwiatomacie?
Nie. W zależności od oferty lokalnej kwiaciarni bukiet można odebrać w Kwiatomacie, bezpośrednio w kwiaciarni lub zamówić z dostawą pod wskazany adres.
Czy kupbukiet.pl zastąpi lokalne sklepy internetowe?
Nie taki powinien być kierunek rozwoju. Platformy ogólnopolskie mogą pomagać klientom odnaleźć lokalne kwiaciarnie i promować ich ofertę, natomiast każda kwiaciarnia powinna jednocześnie rozwijać własną markę i własny sklep internetowy.
Czy każda kwiaciarnia może prowadzić własny sklep online?
Tak. Dzisiejsze rozwiązania technologiczne pozwalają nawet niewielkim, rodzinnym kwiaciarniom prowadzić nowoczesną sprzedaż internetową i budować własną bazę klientów. To właśnie w tym kierunku, moim zdaniem, będzie rozwijał się rynek w najbliższych latach.

