Pod własnym czy cudzym szyldem?

Andrzej Dąbrowski WF Dodaj komentarz

Początek roku to doskonały moment na rozmyślania nad osiągnięciami i porażkami, analizę przeszłości i planowanie przyszłości. Przemyślenia te dotyczą zarówno sfery osobistej jak i biznesowej. Za oknem zimowa aura, branża kwiatowa również dostosowuje się do pory roku – spowolniła, czeka na wiosenne przebudzenie. Floryści w czasie zimy mają mniej pracy a przez to więcej czasu na odpoczynek, przemyślenia i podejmowanie decyzji o swojej przyszłości. Ty też wyhamuj, zatrzymaj się na chwilę w tym bezrefleksyjnym biegu od zlecenia do zlecenia. Znajdź czas aby przeanalizować mocne i słabe strony twojej firmy oraz szanse i zagrożenia jakie czekają cię w przyszłości. Zastanów się jak przeorganizować swoją firmę aby na wiosnę ruszyć z werwą w kolejny sezon florystyczny.

Jakie postanowienia podejmują w tej chwili przedsiębiorcy z rynku kwiatowego, co myślą o obecnej sytuacji? W badaniu koniunktury w branży florystycznej przeprowadzonym przeze mnie na koniec ubiegłego roku uczestnicy ankiety w zdecydowanej większości (ponad 92%) mówią jednym głosem: ogólna sytuacja gospodarcza nie sprzyja funkcjonowaniu firm w branży kwiatowej. Wśród czynników stanowiących największe bariery rozwoju przedsiębiorstw wskazywane są trzy najważniejsze: koszty zatrudnienia (wskazało 71% respondentów), aktualna sytuacja gospodarcza (65%), nieuczciwa konkurencja (59%). Oceniając ogólną sytuację 46% badanych osób uważa, że sytuacja w ostatnim roku pogorszyła się, niewiele ponad 34% stwierdziło, że sytuacja nie uległa zmianie, a 20% zauważyło poprawę względem poprzedniego roku.

Dużo prawdy jest w powiedzeniu „kto się nie rozwija ten się … zwija”, dlatego możemy założyć, że 3 z 4 firm z branży kwiatowej musi poważnie pomyśleć nad strategią rozwoju, w przeciwnym przypadku ich byt może być zagrożony. Nie odkładajmy działań restrukturyzujących na lepsze czasy, trzeba działać już teraz. Siła noworocznych postanowień tkwi nie w natychmiastowym efekcie, a w zmianie sposobu myślenia i motywacji.

Inwestycje w czasach niepewności

Ostatni rok to okres spowolnienia w branży kwiatowej. Obecny kryzys to efekt zbyt dużej podaży i zmniejszającego się popytu. Kwiatami handluje każdy i wszędzie, z drugiej strony alternatywne produkty wypychają kwiaty z rynku. Duża liczba działających kwiaciarni, sprzedaż tanich kwiatów w marketach oraz agresywne działania konkurencyjne zmuszają przedsiębiorców do podejmowania zdecydowanych kroków w celu utrzymania obecnej pozycji na lokalnym rynku. Konkurencja cenowa wpływa na obniżenie rentowności niezależnie funkcjonującej kwiaciarni. Sytuacja pojedynczego przedsiębiorcy nie jest łatwa, wręcz niemożliwe jest utrzymanie na satysfakcjonującym poziomie marży zapewniającej zysk. Wielu florystów wie, jak bezlitosna recesja może pokłuć nawet najbardziej przedsiębiorcze i pracowite dłonie. Trwająca zima będzie egzaminem na przetrwanie dla wielu firm z naszej branży. Nieuniknione jest to, że wiele kwiaciarni i hurtowni zniknie z rynku. Dla wielu z nas jest to bolące stwierdzenie, ale dokładnie tak działa mechanizm rynku. Mocne firmy z pomysłem na działanie rozwijają się, a te niedokapitalizowane, bez wizji na przetrwanie upadają, robiąc miejsce dla tych mocniejszych lub nowopowstających podmiotów. Zarówno bessa jak i hossa to naturalne etapy w cyklu gospodarczym. Po recesji oczyszczającej rynek ze słabych graczy, przychodzą wzrosty pozwalające znów zarabiać.

Rynek kwiatowy w Polsce po chwilowym spowolnieniu, wkrótce będzie się rozwijał. Musimy się do tego przygotować i wzmocnić swoją konkurencyjność. Przedsiębiorcy potrzebne są narzędzia do skutecznych negocjacji handlowych z producentami, a także te zapewniające rozwój przedsiębiorstwa. Z punktu widzenia właściciela pojedynczej kwiaciarni trzeba więc szukać bezpiecznych i sprawdzonych w wielu warunkach perspektyw rozwoju. Takich, które pozwolą utrzymać dobre relacje z dostawcą kwiatów i roślin, zapewnią działania marketingowe, a także, co niezwykle ważne, bieżący dostępu do wiedzy florystycznej i biznesowej. W dłuższej perspektywie prowadząc działalność indywidualnie, trudno będzie utrzymać siłę kwiaciarni na lokalnym rynku. Należy w porę dostrzec swoją szansę i przygotować strategię działania, w celu umocnienia swojej pozycji na lokalnym rynku. Świat należy do odważnych, a w najbliższym czasie bezkompromisowe inwestycje pozwolą zarobić. Jaki sposób rozwoju wybrać na najbliższe lata – indywidualny, czy może warto pomyśleć o innych sprawdzonych rozwiązaniach?

Wybierz tempo rozwoju

Niby współczesny rynek kwiatowy nasycony jest wszelkimi usługami i produktami, ale jednocześnie pozostaje otwarty na nowe pomysły i trendy. Gdzie więc najłatwiej szukać pomysłu na rozwój swojego biznesu? Dobrym rozwiązaniem dla tych, którzy nie czują się dość silni aby sami przetrwać kryzys i spokojnie myśleć o rozwoju firmy jest rozpoczęcie współpracy z tymi, którzy mają już sprawdzoną markę i dobrze przygotowaną koncepcję działania na konkurencyjnym rynku. Siłą napędową branży kwiatowej może okazać się franczyza (ang. franchising), czyli sprawdzony model biznesowy oraz budząca zaufanie marka. To współpraca franczyzowa może przyczynić się do wzrostu wartości sprzedaży kwiatów w kwiaciarniach sieciowych kosztem indywidualnie działających przedsiębiorców. Sieć może zaoferować swoim klientom dobrej jakości usługi, niższe ceny i szeroki asortyment. Współpraca w ramach franczyzy pozwala odnieść korzyści obu stronom. Tego rodzaju partnerstwo ma charakter długofalowy, dlatego dawca licencji i biorca, muszą być świadomi warunków współpracy, na które się decydują. Skoro od franczyzodawcy oczekuje się nie tylko doraźnego wsparcia przy otwieraniu kwiaciarni, ale przez cały okres współpracy, jej właściciel też musi myśleć o strategii rozwoju z kilkuletnim wyprzedzeniem.

Pod własnym czy cudzym szyldem?

Łączenie się w sieć, mocna grupa zakupowa, wspólny fundusz marketingowy, działania promocyjne, szkolenia, podręcznik operacyjny pozwalający standaryzować działania pracowników i pomagający w szybkim wdrożeniu w działalność firmy, ciągła pomoc doświadczonego w tej dziedzinie opiekuna. Wiadomo, że franczyza obejmuje wszystkie organizacyjne aspekty działania kwiaciarni pozostawiając wolna rękę w zakresie kreatywności i działań florystycznych. Czy tak franczyzę odbierają przedsiębiorcy z branży kwiatowej? Co sądzą na temat współpracy franczyzowej?

Wyrobioną od wielu lat opinię na temat franczyzy w kilku zdaniach przedstawiła Małgorzata Antonik z pracowni florystycznej „Margarett Design” z Bielska-Białej. „Ja mówię nie, bo jestem sama sobie sterem i żeglarzem, jak odnoszę sukces to sama się z niego cieszę i czerpię korzyści. Jak coś zepsuję to sama ponoszę tego konsekwencje. Działając sama mam szerokie pole do popisu artystycznego i marketingowego. Sama obserwuję co się dzieje wokół, czego w danym momencie lokalny rynek oczekuje. Nic i nikt mnie nie ogranicza i nie wyznacza jakichkolwiek szablonów dla moich działań. Przez lata pracowałam na swoje nazwisko na lokalnym rynku i wypracowałam zaufanie stałych klientów którzy ściągają następnych. Nie jestem generalnie przeciwna franczyzie. Ja jestem na „nie” w mojej indywidualnej sytuacji. Jest to z pewnością pomysł dla nowo tworzących się kwiaciarni, bez konkretnego pomysłu, bez rozeznania rynku i nie czujących się na siłach działać samodzielnie.”

Podobne podejście do tematu franchisingu ma Ilona Szołtysek właścicielka pracowni florystycznej oraz hurtowni artykułów dekoracyjnych „Jessi” w Tychach. „Trudno mi wypowiadać się w tej dziedzinie, od zawsze byłam w kwestii handlu, prowadzenia biznesu i estetyki indywidualistką. Stawiam sobie cele, które staram się osiągać. Według mnie franczyza generuje wysokie koszty szeroko pojętej opieki i bardzo ogranicza przedsiębiorców. Z drugiej strony patrząc, jeśli ktoś bardzo chce prowadzić firmę, a nie ma o tym bladego pojęcia i nie ma tego „czegoś” a dysponuje innym poważnym potencjałem, np. dobre miejsce czy wielki talent, może to być jedyna szansa na poprowadzenie biznesu.”

Trudno nie zgodzić się z powyższymi opiniami. Ci przedsiębiorcy, którzy radzą sobie znakomicie we współczesnej branży kwiatowej po prostu tego rodzaju współpracy nie potrzebują – znaleźli niszę rynkową, mają wystarczająco dużo własnych pieniędzy na biznes, zdobyli już doświadczenie w branży florystycznej oraz mają przemyślaną strategię rozwoju. Dodatkową barierą we współpracy mogła by być konieczność podporządkowania się zewnętrznie narzuconym procedurom. Takie osoby nie powinny decydować się na biznes w ramach franczyzy.

Innym aspektem poruszanym w wypowiedzi są koszty bieżące współpracy franczyzowej. Oczywistą rzeczą jest, że stworzenie pakietu franczyzowego, w którego skład wchodzą narzędzia skutecznego prowadzenia kwiaciarni, oraz ciągłe doradztwo, również generuje koszty organizatora systemu. Dlatego też pobierana jest opłata bieżąca, między innymi za opiekę koordynatora sieci, który pozostaje w stałym kontakcie z franczyzobiorcą. Ta osoba jest liderem grupy: nadzoruje pracę, motywuje, ocenia wyniki i wysyła na dodatkowe szkolenia. Franczyza to dobry pomysł na biznes, ale tylko wtedy, gdy warunki współpracy pozwalają odnieść korzyści obu stronom, profity powinny być zdecydowanie wyższe niż koszty działania w ramach sieci. Franczyzodawca dba o to aby kwiaciarnie sieci dobrze prosperowały. Ważnym argumentem na przyłączenie do sieci są rabaty wypracowane u dostawców, cedowane na partnerów franczyzowych już od początku współpracy oraz moc zakupowa grupy, rosnąca wraz z rozwojem sieci. Dodatkowo biorca licencji otrzyma pomoc w omijaniu kosztownych błędów, zmniejszenie kosztów działania, szybkie zoptymalizowanie przychodów, to tylko niektóre z tych korzyści, przewyższające z nawiązką opłatę za opiekę franczyzową – o wartości paru procent liczonych od przychodów netto kwiaciarni.

Ten kto czuje się na rynku trochę słabiej powinien skorzystać z możliwości schowania się pod parasol rozpoznawalnej marki franczyzowej i skorzystać z jej siły, która pomoże w szybkim rozwoju. Kandydatom na biorców franczyzy należy ciągle powtarzać, że franczyzowy biznes to nie lokata bankowa, tu trzeba osobiście zaangażować się w przedsięwzięcie.

Jedną z florystek rozważającą rozpoczęcie współpracy franczyzowej jest Magda Żandarowska założycielka warszawskiej pracowni florystycznej „Lawenda”. „Jeśli kiedyś postanowię otworzyć kwiaciarnię, to myślę, że skorzystam właśnie z takiego rozwiązania. Podobno jest to najbezpieczniejszy sposób na własny biznes i jestem w stanie w to uwierzyć. Skoro dostaję know-how, to ryzyko niepowodzenia maleje. Nie zdecydowałabym się na otwarcie kwiaciarni i uczenie się na własnych błędach. Sporo moich znajomych poniosło kwiaciarniane porażki i wiem jak to wygląda od tej najgorszej strony. A jeśli franczyzodawca doradzałby w kwestii doboru i lokalizacji lokalu, to już zupełnie bomba! Minus jaki przychodzi mi do głowy w tej chwili, to z góry narzucona nazwa. Z drugiej strony jest to znak firmowy, który ma już jakąś pozycję na rynku, więc minus równoważy się z plusem.”

Podobny punkt widzenia prezentuje Joanna Głowacka florystka z kwiaciarni „Tajemniczy Ogród” w Sopocie. „Otóż tak – bardzo jestem „za”! Widzę szanse na dobrą przyszłość takich działań, choć jestem świadoma, że we franczyzie oprócz dobrych stron w międzyczasie współpracy mogą się pojawić obiekcje. Pojęcie „franczyza” jest nam obce, źle pojmowane i w związku z tym źle przyjęte. Gdyby ktoś dziś mi zaproponował takie działanie – bez chwili namysłu wzięłabym się za układanie biznesplanu i za cel obstawiłabym „sukces”. Pomysł z franczyzą jest świetny – daje wiele możliwości – nie tylko rozwoju osobistego, kreatywności, działań florystycznych, szkoleń, ale również umiejętność zarządzania zespołem – w grupie siła!”

Potencjalni franczyzobiorcy obawiają się kosztów inwestycji. I choć ich zwrot można uzyskać dość szybko, boją się podjąć to ryzyko. Porównując koszty przystąpienia do sieci franczyzowej i rozpoczęcia indywidualnej działalności, możemy zauważyć, że większość elementów budżetu otwarcia (bądź modernizacji), jest taka sama. Każdy przedsiębiorca rozpoczynający działalność musi kupić lub wynająć lokal, wyremontować go, zaadaptować pomieszczenie do wymagań branżowych, kupić towar, umieścić szyld, przygotować wizytówki i broszury informacyjne, przeprowadzić kampanię informacyjną w lokalnych mediach. Początkujący florysta musi przejść kilka różnego rodzaju kosztownych szkoleń. Współczesna kwiaciarnia nie będzie dobrze funkcjonowała bez komputera z łączem internetowym, oraz podstawowymi programami. Istnieje błędna opinia, że na otwarcie kwiaciarni wystarczy 20 tyś złotych. Z moich wyliczeń wynika, że przy takim kwocie inwestycji nie da się zaistnieć w biznesie kwiatowym. Kwota potrzebna na stworzenie dobrze działającej kwiaciarni przynoszącej zyski jest dużo wyższa. Żeby biznes mógł w pełni rozkwitnąć potrzebne jest przynajmniej 50 tyś złotych i na to nie ma wpływu franczyza. Jestem w stanie stwierdzić, że już na tym etapie doświadczenie dawcy licencji pomoże zaoszczędzić parę procent tej kwoty, przecież biorca otrzymuje Księgę Wizualizacji zawierającą opis jak ma wyglądać dobrze zaprojektowana kwiaciarnia, oraz rabaty uzyskane od dostawców mebli, wyposażenia czy agencji reklamowej. Wysokość inwestycji zależy przede wszystkim od tego, czy przyszły franczyzobiorca prowadził wcześniej kwiaciarnię i dysponuje odpowiednim pomieszczeniem, wyposażeniem i zatowarowaniem, czy też zamierza zaczynać swój pachnący biznes od podstaw. Różnica wartości budżetów otwarcia kwiaciarni franczyzowej i indywidualnego przedsiębiorcy jest iluzoryczna, wynika z niedoszacowania kosztów lub pominięciu niektórych wydatków w porównaniu do rzetelnych wyliczeń kosztów początkowych wyliczonych już na etapie tworzenia realnego biznesplanu przedsięwzięcia franczyzowego.

Podobnie, choć mniej optymistycznie sądzi Halina Witowska, właścicielka studia florystycznego „Tajemniczy Ogród” w Zakopanem. „Kiedyś wczytując się zawzięcie w ofertę biznesową organizatora sieci nawet rozważałam taką franczyzę, na tą chwilę jednak absolutnie nie stać mnie na opłaty sieciowe. Nie mniej jednak uważam że franczyza ma duże szanse na rynku kwiaciarskim, duży może więcej i niejednemu jest w stanie taka współpraca podreperować biznes, widzę to po innych branżach. Nie wykluczam jednak, że za parę lat rozważę taką ewentualność, bo człowiek ma coraz mniej siły na parę rzeczy.”

Jednak warto pamiętać o podstawowej zasadzie franchisingu – wyłączności terytorialnej – partnerzy w czasie negocjacji przed podpisaniem Umowy Franczyzowej ustalają teren na którym ma wyłączność powstająca kwiaciarnia. Przez cały czas trwania umowy na danym terenie nie powstanie już inna kwiaciarnia własna ani franczyzowa organizatora sieci. Tak więc, jeżeli twój lokalny konkurent pierwszy zdecyduje się na ten rodzaj współpracy, może to zablokować twoją szansę na rozwój za pomocą franczyzy.

Martyna Naskręt właścicielka kwiaciarni „Czar Kwiatów” w Katowicach tak wypowiada się o franczyzie. „Zapoznałam się z ofertę franczyzową i wstępnie uważam że jest to dobry pomysł. Głównym problemem są finanse, a poza tym niewiele osób chyba wie na czym polega taka franczyza i czy się opłaci. Zastanawiałam się nad ofertą organizatora sieci franczyzowej, ale w tej chwili po prostu mnie nie stać. Cały czas rozmyślam nad dodatkowymi formami rozwoju ale niestety na większość w tej chwili nie mogę sobie pozwolić i koło się zamyka.”

Czy obawy florystów widzących szansę na rozwój w oparciu o współpracę franczyzową a obawiające się zbyt dużego ryzyka finansowego są słuszne? W rzeczywistości koszt przystąpienia do sieci to kilka tysięcy złotych opłaty wstępnej i kilka procent obrotów opłaty bieżącej. Czy to aż tak duży koszt w porównaniu do korzyści jakie zyskuje franczyzobiorca? Każdy sam musi odpowiedzieć na te pytanie przed podjęciem decyzji czy ten rodzaj współpracy jest dla niego odpowiedni, przecież przedsiębiorczość to ciągle podejmowane ryzyko.

Z upływem lat znajomość franczyzy jako sposobu na kwitnący rozwój własnego biznesu, systematycznie rośnie. Nie zmienia to jednak faktu, że wielu przedsiębiorców zainteresowanych tą formą działalności może mieć błędne wyobrażenie o zasadach działania franchisingu. Jak widać w wypowiedziach florystów wraz ze wzrostem świadomość przedsiębiorców dotyczących zagrożeń związanych z prowadzeniem działalności pod własną marką rośnie przychylność do współpracy franczyzowej. Potencjalni franczyzobiorcy oczekują od franczyzodawcy przede wszystkim wiedzy i doświadczenia, pomocy w działaniach marketingowych i promocyjnych. Oczekują też działania pod znaną marką. Jednak trzeba sobie zdać sprawę z tego, że polski rynek kwiatowy nie posiada jeszcze ugruntowanych marek branżowych. Umocnienie marki następować będzie wraz z ogólnopolskim rozwojem sieci franczyzowych. Służy temu wspólny fundusz marketingowy, który ma za zadanie oprócz budowania marki własnej, wspomaganie powszechnych akcji promowania wręczania kwiatów, aby nasze społeczeństwo jeszcze chętniej kupowało kwiaty i rośliny w kwiaciarniach. Dopiero po stworzeniu ogólnopolskiej sieci kwiaciarni franczyzowych będzie możliwe dotarcie z reklamą do konsumentów przez ogólnopolskie media.

Nie każdy florysta jest dobrym sprzedawcą i nie każdy sprzedawca w kwiaciarni jest dobrym florystą, tu może być pomocna oferta franczyzodawcy. Nie zapominajmy, że do prowadzenia kwiaciarni czy pracowni florystycznej oprócz umiejętności florystycznych i talentu potrzebna jest znajomość podstaw biznesu. Marketing, negocjacje, obsługa klienta to często zapominane lub pomijane przez przedsiębiorców zagadnienia, często przyczyniające się do braku powodzenia przedsięwzięcia florystycznego. Czy te zaniedbania wynikają z braku wiedzy, czy ze względu na brak czasu? Franczyza to moim zdaniem oszczędność czasu i pieniędzy. Franczyzodawca przejmuje na siebie działania marketingowe, nawet te dotyczące lokalnej kwiaciarni, promocje, obsługę strony internetowej. Stworzone procedury zamieszczone w Podręczniku Operacyjnym pomagają organizować pracę w kwiaciarni, wdrażać nowych pracowników oraz kontrolować i sprawiedliwie oceniać załogę. Franchising jest to najlepszy sposób aby zgromadzić grupę przedsiębiorców działających w jednej branży, opracować wspólną koncepcję rozwoju i organizatorowi przekazać ogólne zarządzanie wieloma aspektami biznesu po to aby zrzeszeni w sieci floryści mieli więcej czasu na działanie artystyczne i na odpoczynek.

Na czym polega franczyza?

Rozważając możliwość rozpoczęcia współpracy franczyzowej, musisz dokładnie zapoznać się z zasadami tej formy działalności, poznać jej zalety i wady. Dopiero wtedy będziesz mógł ocenić, czy sprawdzisz się w roli franczyzobiorcy. Odpowiedz sobie na szereg pytań, np. czy jesteś w stanie podporządkować się franczyzodawcy i ramom, w jakich działa system? Zastanów się, czy nie będzie cię drażnić częsta kontrola franczyzodawcy. Mimo że będziesz niezależnym podmiotem, będziesz musiał informować o wszystkim swojego dawcę, a także udostępniać mu do wglądu wszelkie dokumenty, także finansowe. W zamian, dzięki ciągłej pomocy ze strony franczyzodawcy nie będziesz musiał skupiać się na działaniach marketingowych, na indywidualnym organizowaniu promocji i na wyszukiwaniu najlepszych ofert od twoich dostawców, to wszystko otrzymasz w pakiecie franczyzowym. Dodatkowo otrzymasz analizy i kontrole swojego biznesu i w przypadku zanotowanych spadków szybką interwencję i sposób rozwiązania problemu.

Bezpieczna forma biznesu, jaką jest franczyza ułatwia wejście na rynek początkującym przedsiębiorcom, pozwala też na szybszy rozwój doświadczonym właścicielom kwiaciarni. Wbrew konserwatywnym i stereotypowym opiniom franczyza zapewnia swobodę prowadzenia działalności. Jest to bowiem biznes prowadzony przez niezależne podmioty gospodarcze, a narzędzia, które służą do zarządzania procesami operacyjnymi mają usprawnić codzienną pracę w kwiaciarni. Franczyza w branży kwiatowej to nie narzucanie stylu bukietów i kompozycji, tylko wskazówki, jak skutecznie prowadzić biznes florystyczny.

Franczyza to sprawdzona metoda na biznes, która jest z powodzeniem używana w wielu branżach przez tysiące firm na całym świecie. Franczyza nie polega tylko na sprzedaży prawa do używania logo sieci, to cały system prowadzenia biznesu. Słowo „system” to klucz do zrozumienia zasad biznesu opartego na franczyzie. Biorca licencji może bowiem liczyć ze strony jej dawcy na systemową i systematyczną opiekę – na różnego rodzaju szkolenia dla siebie i załogi, na kampanie promocyjne wspierające sprzedaż czy na know-how dla specyficznej branży kwiatowej, np. przemyślany dobór ilości i rodzaju asortymentu, dostosowanie zaopatrzenia do sezonowości, albo nowoczesny sytem zamówień. Za tę pomoc franczyzobiorca przekazuje franczyzodawcy opłatę wstępną za udzielenie licencji i potem – przez cały czas trwania kontraktu – wpłaca na rzecz dawcy pewien, wcześniej ustalony w umowie, procent swoich obrotów. Pieniądze te są wykorzystywane na rzecz całej sieci i służą wszystkim biorcom licencji – są one przeznaczane m.in. na badania marketingowe, przeprowadzenie akcji promocyjnych i reklamowych, co przekłada się na coraz większą rozpoznawalność marki. W jednym zdaniu: franczyzobiorca wykorzystuje w swej działalności doświadczenie, wiedzę i metody działania opracowane przez dawcę licencji.

Franczyzowa współpraca ma sens wyłącznie wtedy, kiedy jest oparta na wzajemnym zaufaniu i jasnych intencjach a warunki współpracy pozwalają odnieść korzyści obu stronom oraz długofalowy rozwój. Oferta franczyzy kierowana do potencjalnych franczyzobiorców powinna być dopracowana w najmniejszych szczegółach i poparta doświadczeniami z wcześniej uruchomionej jednostki własnej, a najlepiej kilku. Biorcy i dawcy licencji muszą działać zgodnie, a sieć powinna być ich wspólnym dobrem. Dopiero wtedy mają szansę na pomnażanie zysków i rozwój. Jeżeli zdecydujesz się na współpracę franczyzową przyjrzyj się dokładnie przyszłemu franczyzodawcy. Sprawdź informacje, np. na stronie internetowej organizatora systemu, jeżeli serwis okaże się skromny i niemerytoryczny, wówczas masz podstawy aby krytycznie spojrzeć na zapewnienia centrali o profesjonalizmie. Pytaj franczyzodawcę o interesujące cię zagadnienia – kiedy powstała firma i jak się rozwijała przez ostatnie lata. Nie bez znaczenia jest też osoba właściciela firmy, może być dobrą rekomendacją dla sieci.

O Autorze

Andrzej Dąbrowski

Facebook Twitter Google+

Andrzej Dąbrowski – magister ekonomii. Urodził się, mieszka i pracuje w Bolesławcu. Wżenił się w biznes florystyczny w 1994 roku i w związku tym pozostał do dzisiaj. W międzyczasie ukończył Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu w zakresie zarządzanie przedsiębiorstwem. Działalność w branży kwiatowej zaczynał od prowadzenia kwiaciarni, rozwijając firmę do sieci kilku kwiaciarni. W między czasie rozwinął sprzedaż hurtową i import w firmie Florand. Kolejnym etapem rozwoju w branży było stworzenie ośrodka szkoleniowego Akademia Florystyczna i pracowni florystycznej Party Flowers. Wszystkie stworzone marki to obecnie gotowe koncepty franczyzowe, które mają za zadanie ułatwić rozwój lub rozpoczęcie biznesu w branży florystycznej. Zajmuje się praktycznym zastosowaniem wiedzy z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem florystycznym. Obecnie świadczy usługi doradcze i szkoleniowe dla firm z branży kwiatowej w oparciu o szeroką, praktyczną i teoretyczną wiedzę z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem, zdobytą podczas ponad dwudziestoletniej działalności w biznesie kwiatowym. Swoją pasją, wiedzą i doświadczeniem chętnie dzieli się pisząc artykuły o biznesie florystycznym publikowane na forumkwiatowe.pl, w czasopiśmie NDiO - Flora i Florysta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.